Już od samej uliczki dobiegała ich wesoła wrzawa. Co chwila słychać było śmiechy dziewczynek i zabawny ton Niall'a. Mulat uśmiechnął się słysząc to wszystko, czego nie można było powiedzieć o Jade. Była przygnębiona i nieobecna. Rozumiał to i nie chciał rozbawiać jej na siłę, ponieważ dobrze wiedział, że to tylko pogorszy. Kiedy on poszedł powiedzieć Irlandczykowi, że wrócili i nie musi już zajmować się ośmiolatkami, Jade ruszyła do pokoju. Spojrzała przez okno. Zayn i Niall rozmawiali o czymś. Zagryzła wargę i wyciągając spod łóżka swoją walizkę rozpięła ją i wyciągając swoje ubrania z szafy wrzuciła je niedbale do walizki. Następnie skierowała się do łazienki po kosmetyczkę. Kiedy spakowała wszystko, co było jej sięgnęła z biurka fiszkę i zostawiając krótki liścik dla przyjaciela wyszła niezauważona. Zayn zamienił jeszcze kilka słów z Niall'em, ale po chwili pokierował się z chęcią zaproszenia Jade na dół. Wszedł do pokoju i nigdzie nie zauważył przyjaciółki, za to jego uwagę przykuła kartka na poduszce.
Dziękuje Ci za wszystko, Zayn, jednak nie mogę nadużywać Twojej dobroci. Wróciłam do domu i nie miej mi za złe. Po prostu nie chcę robić kłopotu, poza tym Ty masz swoje życie. Jeśli chcesz, wpadnij do mnie na kawę czy coś. Jade xx
Jego źrenice przybrały rozmiar pięciozłotówek co najmniej. Wyciągnął telefon z kieszeni i od razu zadzwonił do czerwonowłosej. Usłyszał w słuchawce jej zachrypnięty głos:
- Dlaczego nie powiedziałaś mi, że wychodzisz? - rzucił z wyrzutem.
- Zayn, to nie jest rozmowa na telefon. Jeśli chcesz, wpadnij później - mruknęła i rozłączyła się. Wybrał jej numer ponownie, ale dziewczyna nie odbierała. Zdenerwowany rzucił telefon na łóżko i zbiegł do kuchni. Matki jeszcze nie było, więc siłą woli musiał czekać aż wróci. Miał plan. Sprawdził jeszcze tylko na stronie internetowej jedną rzecz, aby upewnić się, że będzie on możliwy do realizacji. Szczęście mu tym razem sprzyjało. W oczekiwaniu na Trishę czas dłużył mu się niemiłosiernie, ale w końcu pojawiła się.
-Mamo, musimy porozmawiać - rzucił za nim drzwi zdążyły się uchylić.
- Daj mi chociaż wejść, a najlepiej skocz do auta i wyjmij z bagażnika zakupy - powiedziała Trish lustrując syna wzrokiem - a gdzie Safaa?
- Z Frankie w ogrodzie, Niall jest z nimi - mruknął i ruszył do auta bo zakupy. Kiedy zobaczył ilość torb przewrócił oczami. Zastanawiał się, co ona robi z tym wszystkim co kupuje, przecież nie jedzą aż tak dużo, a sądząc po ilości produktów stwierdził, że mogliby tym całą Afrykę wykarmić. Po kilku nawrotkach w tę i z powrotem udało mu się znieść wszystko do kuchni.
- O czym chciałeś porozmawiać? - zapytała, układając poszczególne produkty na ich miejsca.
- Chcę zamieszkać sam - odparł pomagając jej. Zatrzymała się i spojrzała na niego krzywo:
- Niby co? - uniosła jedną brew.
- Znalazłem tanie mieszkanie, jak dla mnie wystarczające. Bliżej centrum. Mamo, mam 19 lat. Na serio może czas, żebym wyfrunął z gniazda - wyjaśnił spokojnie. Ta zagryzła wargę i zamyśliła się.
- I jak ty to sobie wyobrażasz? - odezwała się w końcu.
- Normalnie. Znajdę jakąś pracę, pomyślę o współlokatorze - mruknął. Ciężko westchnęła. Wiedziała, że prędzej, czy później nastąpi ten moment, jednak dla niej Zayn był wciąż tym siedmiolatkiem, który potrzebuje pomocy matki prawie tak mocno, jak tlenu. Tymczasem życie szło dalej i nim się zorientowała jej syn jest dorosły i właśnie chce podjąć pierwszą ważną decyzję w swoim życiu, która sprawi, że jego życie radykalnie się zmieni.
- Masz już coś na oku? - zapytała cicho. Przytaknął i po chwili przyniósł laptopa, by pokazać mamie dom, który sobie upatrzył. Ta, przeglądając stronę uznała, że syn ma dobry gust. Dom był przytulny, wystarczająco duży i co ważniejsze, nie drogi. Postanowiła, że pojadą tam, obejrzeć mieszkanie dokładnie i dopiero wtedy podejmą decyzję. Jeszcze tego samego dnia wybrali się pod adres wskazany na stronie internetowej. 20 minut drogi i byli na miejscu. Od samego początku dom przypadł im obojgu do gustu, koniec końców umowa została podpisana i od jutra Zayn wyfrunął z gniazda.
Właśnie pakował ostatnie drobiazgi, gdy usłyszał klakson. Wziął walizki i wyszedł przed dom.
- Dzięki, że mi pomagasz - rzucił do Grega wrzucając torby do bagażnika.
- Nie ma o czym gadać - odparł Irlandczyk pomagając przyjacielowi. Ruszyli z piskiem opon. Całe szczęście Trish nie było w domu. Zayn'a cieszył ten fakt, ponieważ nienawidził pożegnań. Wyładowali wszystkie walizki i pożegnali się.
- Wiesz, chciałbym ci pomóc, ale muszę jeszcze zawieźć Niall'a do Holly - mruknął Greg.
- Nie ma sprawy, i tak już pomogłeś - odparł Mulat i zabrał się za wnoszenie walizek do środka. To był zdecydowanie przełomowy rozdział w jego życiu.
Wieczorem, kiedy już zdążył zagospodarować nowy dom, zadzwonił do Jade.
- Mogłabyś przyjść na chwilę do domu za rogiem od twojego? - zapytał.
- Ale po co? - odparła, a w jej głosie jawiło się zdziwienie.
- Przyjdź - powiedział ciepło i się rozłączył. Po chwili usłyszał dzwonek do drzwi. Otworzył i wybuchnął śmiechem widząc minę przyjaciółki. Wyglądała jakby zobaczyła co najmniej ducha.
- A co ty tu? - wydukała rozglądając się po wnętrzu.
- Mieszkam - odpowiedział z uśmiechem. Szok, który malował się na twarzy dziewczyny z minuty na minutę przybierał na wyrazistości.
- Co? - zapytała.
- Przepraszam, źle to określiłem. Mieszkamy - rzucił. Ta usiadła na schodkach niedowierzając w to wszystko.
- Jak to? Zayn, czy to jest jakaś ukryta kamera? Żartujesz sobie ze mnie, czy jak? - krzyknęła.
- Nie żartuję. Kupiłem ten dom, po to, żebyś nie była sama a przede wszystkim po to, żebyś zaczęła coś nowego w życiu i zapomniała o tym psycholu. Po to, żebyś w końcu przestała płakać nocami, żebyś zaczęła się uśmiechać i być tą Jade, co kiedyś. Po to, żebyś lepiej się czuła i po to, żebyś była bezpieczna - wyjaśnił spokojnie. Dziewczyna rzuciła mu się na szyję, a z jej oczu płynęły najszczersze łzy szczęścia. Jednak po chwili wszystko do niej dotarło:
- Cieszę się że będziemy sąsiadami - uśmiechnęła się.
- Współlokatorami Jade, to jest różnica - rzucił. Pokręciła głową.
- Przestań, nie mogę - mruknęła speszona. Tak wiele dla niej robił, a ona nie potrafiła mu się odpłacić.
- Musisz.
- Nie
- Jade - złapał ją w za podbródek zmuszając tym samym do spojrzenia w oczy - tutaj jest teraz twoje miejsce i nie chcę słyszeć, że nie - warknął groźnie i po chwili złożył pocałunek na jej policzku.
- Jeśli liczyłeś na to, że twoje słodkie oczka i jakieś buziaki przekonają mnie do tego, to się grubo pomyliłeś. Dobranoc, Zayn - szepnęła i odeszła. Weszła do domu zostawiając drzwi otwarte. Skierowała się do kuchni. Wiedziała, że za chwilę przyjdzie do niej, by dalej ją przekonywać. Zrobiła dwa kubki kawy i postawiła jeden na bufecie, a drugi wzięła w dłoń i przysiadła na blacie. Po chwili do jej domu niczym huragan wbiegł rozwścieczony Zayn. Zaśmiała się widząc, jaki jest zdenerwowany i spokojnie upiła duży łyk kawy.
- Spakowana? - warknął stając w progu.
- Napij się kawy - gestem wskazała na kubek. Widziała, że krew w nim się gotuje. Zmrużył oczy i ignorując słowa dziewczyny pobiegł do jej sypialni i wywlekając walizkę wrzucał do niej wszystko, co nasunęło mu się w ręce. Zapiął walizkę i sięgnął drugą. Kończył właśnie ją pakować, gdy w pokoju stanęła zdezorientowana Jade.
- No i co ty robisz? - zapytała cicho obserwując przyjaciela. Nadal był w stanie furii, dobrze to wiedziała.
- Jeszcze chcesz coś zabrać? - warknął pochylony nad walizką.
- Ale po co? - zapytała. Uwielbiała go denerwować. Wtedy zrobił coś, czego się nie spodziewała. Podszedł do niej i ściskając ją w przedramieniu docisnął do drzwi. Widziała złość w jego oczach, zagryzła wargę.
- Boli - szepnęła.
- Mnie boli to twoje bredzenie, więc może w końcu otrząśnij się i przestań udawać, że nie wiesz o co chodzi - warknął i odszedł od niej. Zapiął kolejną walizkę.
- Za pięć minut jestem po ciebie i resztę rzeczy - rzucił wyszedł z jej ubraniami, które spakował. Zostawił je w korytarzu i zamykając drzwi wrócił do jej domu.
- Gotowa? - zapytał prosto z wejścia. Jade siedziała w salonie i jak gdyby nigdy nic oglądała telewizję. Na ten widok aż zagotowało się w nim.
- Tak, tak - wstała i wyłączając telewizor sięgnęła po dwie torby stojące w kącie. Wziął je od niej i w pełnym milczeniu wyszedł. Po chwili wszystko już było przeniesione a oni obydwoje siedzieli w kuchni przygotowując kolację. Zayn cały czas nie odzywał się do dziewczyny.
A może to wtedy zrozumiała, że boli ją, gdy jest taki oschły?
Rzucała co chwila w jego kierunku nieśmiałe spojrzenia. Miała wyrzuty sumienia, że doprowadziła go do takiej furii.
- Zayn - szepnęła podchodząc bliżej do chłopaka, który właśnie kroił pomidora. Odpowiedział jej milczeniem. Powtórzyła jego imię, tym razem bardziej zdecydowanie i głośniej. Znów nic. Wybuchnęła:
- Nie wiem co takiego ci zrobiłam, ale skoro masz mnie karać milczeniem to wychodzę i nie wracam! - wrzasnęła i wyszła z kuchni trzaskając drzwiami.
- Stój! - krzyknął, jednak nie wyszedł za nią. Mimo to, fakt, że odezwał się w zupełności jej wystarczył. Stała przy drzwiach wyjściowych a jej wzrok wędrował po całym pomieszczeniu. Po chwili wyszedł z kuchni wycierając ręce.
- Nienawidzę twojego milczenia, rozumiesz? - syknęła unikając jego spojrzenia. Dobrze o tym wiedział. Podszedł do niej by zamknąć ją w żelaznym uścisku, jednak odsunęła się:
- Nienawidzę, kiedy odrzucasz moją pomoc - odparł opierając się o ścianę. Zdawała sobie z tego sprawę, dlatego nic nie odpowiedziała. Podeszła do niego i wtuliła się w jego tors upajając się zapachem jego perfum.
- Przepraszam Zayn - szepnęła, a on odpowiedział jej tylko czułym uśmiechem.
- Chodź, dokończmy kolację - powiedział i powrócił do kuchni. Pokręciła głową z niedowierzaniem i ruszyła za nim.
A może to wtedy zrozumiała, że on kompletnie zawrócił jej w głowie?
Rzucała mu co chwila ukradkowe spojrzenia. Nie potrafiła zrozumieć, co w nim takiego jest, że za każdym razem ulegała mu. Próbowała się buntować, udowadniać mu swoją niezależność, jednak była zbyt słaba, by umieć mu się ostatecznie postawić. Zjedli w kompletnym milczeniu i już do późnego wieczora nie zamienili ani jednego słowa. Bolało ją to, ponieważ uświadomiła sobie, że to właśnie jego głos daje jej poczucie bezpieczeństwa. Potrzebowała słyszeć go choćby w zdaniu, które nie miało najmniejszego sensu. Szykowała się do snu, gdy pojawił się w jej pokoju. Mimowolnie na jej ustach zagościł nieśmiały uśmieszek, którego nie zauważył.
- Przyszedłem powiedzieć dobranoc - szepnął i uśmiechnął się ciepło. Zawirowało w niej. Potrzebowała tego:
- Zayn, zostań tutaj. Nie chcę być sama - odparła. Cały czas mówili szeptem.
- Przecież jestem za ścianą - oparł się o futrynę i zdawał się być nonszalancki. Uwielbiała, kiedy był taki "obojętny", szczególnie, kiedy dobrze wiedziała, że mu zależy.
- Nie chcę, żebyś był za ścianą. Zayn, proszę - mruknęła i poczuła, że jej poliki zalewają się rumieńcem. Szybko wbiła wzrok w podłogę.
- Ale wiesz, że tak na prawdę nie mamy wyjścia? Znaczy, tutaj jest jedna sypialnia - zaśmiał się, a widząc speszenie przyjaciółki parsknął jeszcze głośniej. Uczuła, że jej policzki przybierają kolor dorodnego pomidora więc biorąc koszulkę i szorty wyminęła chłopaka i skierowała się do łazienki. Nagle stała się wstydliwa wobec niego, nie rozumiała co się z nią dzieje. Przecież nie od dziś go zna, nie od dziś prosi go, aby został, nie od dziś z nim rozmawia. A jednak coś sprawiło, że od dziś stało się inaczej. Od dziś nie wiedziała, jak zachować się w jego towarzystwie, była speszona jego obecnością. Wsmarowała w ciało swój ulubiony, czekoladowy balsam i rzucając ręcznik na kosz na bieliznę przebiegła do łóżka.
- Dobranoc Zayn - szepnęła i odwróciła się plecami do niego. Ten poszedł wziąć prysznic i mówiąc "dobranoc" do śpiącej już przyjaciółki odwrócił się plecami do niej i momentalnie zasnął.
__________________________________________
I oto mamy rozdział 4. Ostatnio dość często dodaję, ale w sumie nie zamierzam przestawać, póki mam pomysły, by pisać, zamierzam to należycie wykorzystać.
Ten rozdział nawet przypadł mi do gustu, trochę w sumie akcja poszła szybko, ale no trudno.
Komentujcie, czytajcie, obserwujcie.
Niedługo nowy.
z rozdziału na rozdział coraz bardziej chujowe.
OdpowiedzUsuńjej! świetny! czekam na ciąg dalszy *-*
OdpowiedzUsuńFajnie :)
OdpowiedzUsuńjak dla mnie to możesz dodawać codziennie ;D
Fajnie ;)
OdpowiedzUsuńjak dla mnie to możesz dodawać codziennie :)
Świetny!! Dawaj następny bo się nie mogę doczekać :D
OdpowiedzUsuń