Jak zazwyczaj wstała wcześniej od niego. Nie miała w zwyczaju sypiać do południa, zawsze była porannym ptaszkiem. Spoglądając na śpiącego Zayn'a pokręciła głową i cicho skierowała się do kuchni. Nastawiła ekspres i czmychnęła do łazienki. Wykonała poranną toaletę, jednak cały czas była w piżamie. Z kubkiem gorącej czarnej usadowiła się na kanapie przed telewizorem i skakała po kanałach szukając czegoś, co chociaż trochę przypadnie jej do gustu. W końcu przystała na dennym programie muzycznym. Była 9 rano, postanowiła wziąć się za jakieś porządki. Zawiązując włosy w wysokiego, luźnego koka rozpoczęła od ścierania kurzy. Poszło jej to wyjątkowo szybko, może ze względu na to, że dom był nowy. Następnie wywietrzyła salon i kuchnię, pomyła blaty i właśnie miała brać się za odkurzanie, gdy w salonie pojawił się zaspany Malik. Spojrzał na nią piorunująco:
- Dzień dobry - krzyknęła rozpromieniona nie odrywając się od swojego zajęcia. Włączyła odkurzacz:
- Od rana musisz tak hałasować? - zapytał z wyrzutem ziewając przy tym. Roześmiała się i nie przerywając odkurzania wskazała przyjacielowi na kawę stojącą na stoliku. Spojrzał na nią jak na zbawcę i rzucił się na rozbudzający napój. Zanim zdążył się rozbudzić dziewczyna skończyła wszystkie zaplanowane przez siebie czynności i teraz wylegiwali się oboje na kanapie oglądając jakąś w ogóle nie interesującą ich komedię.
- Zayn? - szepnęła cicho. Momentalnie Zayn przeniósł swój wzrok na czerwonowłosą. Uśmiechnęła się do niego nieśmiało - dziękuje - mruknęła, a uśmiech nie schodził jej z twarzy.
- Przecież nie masz za co, dobrze wiesz, że zawsze będę robił tak, abyś miała jak najlepiej - odparł. Przez chwilę milczeli, co stało się dość krępujące, jak nigdy.
- Zayn. Chciałabym ci się jakoś za to wszystko odpłacić. Tyle dla mnie robisz, a ja nie potrafię ci tego zwrócić - powiedziała nagle. Spojrzał na nią unosząc jedną brew:
- Nie żartuj sobie ze mnie, odpłacasz mi tym, że czujesz się bezpiecznie i nie jesteś przygnębiona - jego czekoladowe tęczówki przepełniały ją przyjemnymi dreszczami.
A może to wtedy zrozumiała, że na prawdę coś do niego czuje?
- Tak, tak. Jednak zdajesz sobie sprawę, że mi jest głupio - mruknęła speszona jego spojrzeniem. Zauważył to i przysunął się bliżej.
- Czego ty się wstydzisz? - wyszeptał. Nie odpowiedziała mu, tkwiła ze wzrokiem wbitym w swoje ręce zagryzając przy tym dolną wargę. Uniósł delikatnie jej podbródek i zmusił tym samym do spojrzenia w oczy. Zatopiła się w jego wzroku bezgranicznie. Siedzieli tak w milczeniu wpatrując się w swoje oczy. Nie było słychać nic, poza ich oddechami i durnymi dialogami z telewizora. Zbliżyli swoje twarze ku sobie i byli już bliscy pocałunku, gdy Jade po prostu odwróciła twarz i zamiast tego Zayn cmoknął ją w polik. Odsunęli się od siebie i skupili się na filmie. O ile skupieniem można było to nazwać. Raczej po prostu woleli udawać, że nic to dla nich nie znaczyło. Chociaż znaczyło. Byli sobie tak bliscy, że tak na prawdę ciężko było określić, co ich tak na prawdę łączy. Często byli kojarzeni jako para, jednak zawsze kwitowali to śmiechem. Zayn ciężko sapnął i wstał. Poszedł do sypialni. Złapał jeszcze telefon ze słuchawkami i oddał się kompletnej refleksji. Leżał z rękami założonymi za głowę i zastanawiał się, co tak na prawdę oczekuje od Jade. Jedna piosenka, druga, kolejna. Zasnął, jednak niedługo się zbudził. Piosenki leciały jedna za drugą, ale jemu najwyraźniej to odpowiadało. Od jakiegoś czasu dużo się pozmieniało. Od wyprowadzki, niepewność uczuć względem przyjaciółki, a na dodatek jutro miał kończyć szkołę. Zerwał się. Kompletnie zapomniał o tym, że jutro jest ostatni dzień, że jutro już będzie ostateczny koniec.
- JADE!! - krzyknął i pobiegł do salonu. Dziewczyna nadal siedziała na kanapie.
- Tak?
- Wiesz, jaki jutro dzień?
- Ponie... Zayn! TO JUTRO ! - krzyknęła i podbiegła do niego rzucając mu się na szyje. Odliczali wspólnie dni do zakończenia szkoły, snując przy tym różne plany na wakacje, na dalszą przyszłość. Przez ostatnie wydarzenia kompletnie o tym zapomnieli.
- Zdajesz sobie sprawę. Jutro już kompletnie staniemy się dorośli, stare dupy - zaczął zabawnym tonem co Jade skwitowała śmiechem.
- Tak niedawno zaczynaliśmy a już jesteśmy na mecie - mruknęła z uśmiechem.
Kolejnego dnia wstali wcześnie, a dokładniej Zayn wstał wcześnie, ponieważ dla Jade normą była pobudka o 7 rano.
- Którą koszulę do garnituru? - krzyknął z łazienki i już po chwili wyszedł z niej z garniturem na wieszaku. Zaprezentował go Jade, która właśnie męczyła się z zamkiem od sukienki. Złapała ją aby nie zjechała i spojrzała na Zayn'a.
- Białą w te delikatne prążki - uśmiechnęła się, a on odpowiedział tym samym.
- Uhm, Zayn - zaczęła kiedy zobaczyła, że kieruje się w kierunku garderoby.
- Oh, odwróć się i weź te kłaki - zaśmiał się i podszedł do niej, by zapiąć jej sukienkę.
- Dzięki - mruknęła i skierowała się do łazienki by poprawić włosy. Kiedy już skończyła pojawił się Zayn.
- Nie stawiaj włosów, chodź tu - zaprotestowała, gdy zauważyła, że sięgnął po przybory do modelowania włosów. Wyrwała mu z rąk żel i maczając w nim palce "szargała" jego włosy. W efekcie powstał artystyczny nieład, który w połączeniu z ubiorem i jego kilkudniową szczeciną sprawiał, że Zayn wyglądał wyjątkowo dojrzale i męsko. Uśmiechnął się do swojego odbicia w lustrze i po raz ostatni skraplając się swoimi ulubionymi perfumami od Kleina wyszedł gasząc światło w łazience. Ich przygotowania trwały wyjątkowo długo, ale na szczęście zdążyli wyjść na czas.
- Ja cię na prawdę podziwiam. Jak ty w tym możesz chodzić? - wskazał na czarne czółenka dziewczyny. Ta złapała go pod rękę i uśmiechnęła się cwaniacko:
- Ty tego nie zrozumiesz, ponieważ kobiety zrobią wszystko, by dobrze wyglądać - odparła dość poważnym tonem. Ten parsknął śmiechem.
- Dobrze, przypomnij mi to następnym razem, gdy będziesz mnie pospieszać - zaśmiał się. Pod szkołę doszli dość szybko. Od razu przywitali się ze znajomymi i rozeszli się do swoich grupek.
- Słyszałam, że zamieszkałaś z nim - Ronnie zagryzła dolną wargę. Czerwonowłosa uśmiechnęła się do niej potakując. Wiedziała, że jej przyjaciółka potajemnie podkochuje się w Maliku, tym samym znając opinię samego obiektu westchnień na temat Ronnie i z radością przyznawała, że nie była ona dość pozytywna.
- Uhm, no tak. - mruknęła. Nie miała najmniejszej ochoty tłumaczyć się przyjaciółce. Ustawili się wkładając na głowy birety. Dyrektorka zaczęła swój monolog, kończąc go słowami:
- A teraz przełóżmy chwosty na drugą stronę - i w tymże momencie wszyscy oficjalnie stali się absolwentami. Birety poszybowały w górę, a uczniowie żegnali się zalani łzami życząc sobie wszystkiego, co najlepsze. Czerwonowłosa właśnie rozmawiała z Ronnie, gdy obok niej pojawił się Zayn. Uśmiechnęła się do niego i poprawiła mu kołnierzyk koszuli co wyraźnie rozwścieczyło Ronnie, jednak nie dbała o to.
- I jak tak dziewczyny? Jakieś plany? - zgadał.
- No wiesz, live free and wild - uśmiechnęła się Ron.
- Czyli studia. Rozumiem - zaśmiał się, a ta odebrała to jako drwinę.
- Ja już będę się zmywać. Trzymajcie się - syknęła i odeszła. Zayn jeszcze się śmiał, na co Jade pokręciła głową. Mimo, że jej szkolna przyjaciółka może rzeczywiście nie należała do tych najlepszych i sama też nie we wszystkich względach przepadała za nią uznała za niestosowne ze strony Zayn'a takie żarty, choćby dlatego, że Ronnie po prostu się na nich nie znała. Jednak teraz nie dbała o to tak mocno, skoro ich drogi i tak się rozeszły. Ona poszła w swoją stronę a Jade w swoją. Wracali do domu, jednak Jade wpadła na pomysł zahaczenia o kawiarnię. Usiedli zamawiając po kawie i kremówce.
- I po wszystkim, nie do wiary - mruknęła podpierając brodę o splecione dłonie.
- No nie? Ale show must go on - uśmiechnął się do niej, a ona odpowiedziała tym samym. Zaczęli się nachylać ku sobie i w tym momencie usłyszeli chrząknięcie.
- Wasze zamówienie. Smacznego - powiedział chłopak w kręconych włosach i odszedł posyłając jeszcze uśmiech w kierunku Jade. Odpowiedziała mu tym samym i sięgnęła po filiżankę:
- No a to co niby miało być? - zapytał mrużąc oczy. Ta spiła piankę z kawy i spojrzała na niego zdziwiona:
- Ale co?
- Już nie udawaj, uśmieszki do kelnera. No, no - szturchnął ją żartobliwie.
- Zayn, proszę cię - parsknęła śmiechem - owszem, przyznam, niezły. Ale kompletnie nie w moim typie, poza tym gołym okiem widać, że młodszy - zaśmiała się. Ten uniósł jedną brew i pokiwał głową.
- Jesteś idiotą - stwierdziła patrząc na przyjaciela.
- Za coś mnie musisz kochać - skwitował.
- Też racja - przyznała śmiejąc się, chociaż w duchu nie było jej do śmiechu. W końcu taka była prawda - kochała go za ten całokształt, za jego osobowość, za jego uśmiech, spojrzenie a przede wszystkim za to, że tak się o nią troszczył.
- Ziemia do rudej. Ja rozumiem, że odpłynęłaś na myśl o mnie, ale zaraz przyjdzie ten twój loczek tutaj z rachunkiem więc staraj się być obecna - zaśmiał się. Odpowiedziała mu złowrogim spojrzeniem:
- Ej no zaraz, to ja mam za ciebie płacić? - syknęła wyciągając portfel z torebki.
- Oh no wiesz kochanie, to był twój pomysł - parsknął. Zawtórowała mu śmiechem i skinęła na loczka, aby podszedł. Ten pojawił się momentalnie przy ich stoliku i dał rachunek dziewczynie.
- Reszta dla ciebie - powiedziała, wręczając mu spory napiwek.
- Dziękuje a swoją drogą myślałem, że to mężczyzna powinien płacić za kobietę, a nie odwrotnie - spiorunował Zayn'a spojrzeniem, na co Jade parsknęła śmiechem:
- Pozwala mi u siebie mieszkać, więc nie marudzę - zaśmiała się - a tak na serio, to po prostu płacimy za siebie na zmianę - dodała widząc jak chłopak wręcz zabija wzrokiem Zayn'a.
- Jasne, jasne. Z resztą, nie mój interes - powiedział i uśmiechnął się ukazując dołeczki.
- No właśnie, słusznie zauważyłeś, nie twój - warknął Zayn. Chłopak musiał go nieźle wyprowadzić z równowagi, a czerwonowłosa momentalnie to zauważyła, więc zakryła dłoń Mulata swoją i uśmiechnęła się do niego ciepło.
- Tak tak, zapraszamy ponownie - odpowiedział tamten i odszedł.
- Co za niewychowany gówniarz, już mnie tu na pewno nie zobaczy - syknął.
- Uspokój się, przecież mówiliśmy w żartach - odparła.
- Tak, tobie się może podobało - wycedził przez zęby i wstał. Poszła w jego kroki i przewieszając torebkę przez ramię złapała przyjaciela za rękę i wyszli. Całą drogę do domu nie odzywał się do niej, co sprawiło, że zaczęła żałować, że w ogóle zaproponowała tą kawiarnię. Weszli do domu, a on od razu skierował się do pokoju w ogóle nie zwracając uwagi na Jade. Ruszyła za nim.
A może to wtedy zdecydowała się na wyznanie mu prawdy?
- Możesz mi powiedzieć, o co ci tak na prawdę chodzi? - zapytała wchodząc bezceremonialnie do pokoju. Ten rzucił marynarkę na krzesło i spojrzał na nią. ,
- O nic - wzruszył ramionami.
- Śmieszne, bo niby nic, ale nie pozwala to spokojnie spać - warknęła. Stali naprzeciw siebie, a z obojgu kipiała złość. Obydwoje byli na siebie wściekli do granic możliwości.
- Pojęcia nie masz, jak kusi fakt, że mogłabym być dla ciebie tą najważniejszą, ale to też przecież nic! - wrzasnęła a jej oczy zaszły łzami.
- Przecież wiesz, że jesteś najważniejsza - zaczął, ale przerwała mu:
- Jakoś ostatnio trudno mi to zauważyć. Nie mówię, że w ogólnie nie widać, bo robisz dla mnie wiele dobrego, Zayn. Ale co po tym, skoro zaraz odstawiasz jakieś głupie sceny i jeszcze trochę, a wydrapiesz mi oczy o nic! - powiedziała z wyrzutem.
- Przepraszam - szepnął.
- Tak Zayn, dobrze. Wiesz, że ja ci zawsze wybaczę. Ale ... z resztą nic - syknęła i wyszła. Słyszał stukanie jej obcasów oddalające się z każdym krokiem.
- Jade, proszę Cię - krzyknął za nią. Ta zdjęła buty i zawróciła:
- O co niby? - uniosła jedną brew. Znów stali naprzeciw siebie. Odpowiedział jej milczeniem.
- Sam nie wiesz, o co mnie prosisz... - zauważyła.
- Ja wiem, o co ja cię proszę i ty też powinnaś zdawać sobie z tego sprawę - odparł spokojnie.
- Jakoś niezbyt - syknęła złośliwie.
- Nie proszę cię o wiele, serio. Proszę tylko o to, abyś więcej tak nie robiła jak dzisiaj, okej? - spojrzał na nią ciepło.
- Nie okej, nie zmienisz mnie - mruknęła. W jej naturze leżało bycie złośliwą, to prawda. Jednak nigdy nie była złośliwa wobec Zayn'a.
- Nie chcę cię zmieniać, bo nie muszę. Sama zmieniłaś się wobec mnie, szkoda tylko, że nie wiem, dlaczego. Chciałbym wiedzieć, co ja ci takiego zrobiłem, że dosłownie z dnia na dzień zrobiłaś się inna dla mnie - powiedział i odwrócił się od niej tyłem. Spojrzał w okno. Niebo zaszło chmurami i zbierało się na porządną ulewę.
- Widzisz, taki już ze mnie dziwny przypadek. Kiedy mi na kimś zależy staję się okropna, tylko po to, by później płakać, że odszedł - wycedziła i ugryzła się w język. Nie chciała tego powiedzieć, przecież co on sobie o niej teraz pomyśli? Są przyjaciółmi, nie powinna tego mówić. W mgnieniu oka stanął blisko niej, na co ona cofnęła się o kilka kroków wpadając na ścianę.
- Znaczy Zayn, nie. To nie tak. Czekaj, źle. Zaraz ci to wyjaśnię - jąkała się. Bała się tego, że on teraz tak po prostu ją wyśmieje, albo co gorsza, nie będzie chciał jej już znać.
- Tu nie ma czego tłumaczyć Jade. Ja wiem. Ślepy nie jestem - powiedział łagodnie.
- Ta, jasne - prychnęła i po raz kolejny żałowała, że nie ugryzła się w język. Spojrzała na niego. W jego spojrzeniu tańczyły miliony iskierek, jak za każdym razem, gdy był z czegoś zadowolony. Rozległ się huk i po chwili całe niebo rozjaśniało od błyskawicy. Pisnęła cichutko, od dziecka bała się burzy. Zamknął ją w żelaznym uścisku. Dobrze wiedział o jej fobii.
- Nie masz się czego bać, przecież jestem tutaj - szepnął a ta cicho zachichotała.
- Zayn, kocham cię - szepnęła.
- Ja ciebie też, Mała - odparł. Nagle użył dawnego zaimka, którym ją określał. Poczuła przyjemny dreszcz.
- Zayn, ale nie tak... Nie o to chodzi - zaczęła podnosząc głowę by spojrzeć w jego tęczówki.
- Wiem Jade - odparł i wpił się w jej różowe usta.Oderwała się od niego i kładąc dłonie na jego klatce piersiowej spojrzała na jego twarz. Uśmiechał się:
- Zayn... - szepnęła.
- Na zawsze - musnął jej czoło i odszedł. Rozpiął koszulę i rzucając ją gdzieś na biurko skierował się do szafy po koszulkę. Obserwowała go kręcąc głową z niedowierzania. W końcu sama postanowiła się przebrać. Złapała włosy i chrząknęła delikatnie, a ten jak na zawołanie podszedł i pomógł odpiąć jej sukienkę.
- Dziękuję - powiedziała cichutko i znów pisnęła na kolejny huk. Burza rozszalała się w najlepsze. Przebrali się i siedzieli na łóżku, dziewczyna dodatkowo wtulona w niego. Pomimo zasłoniętego okna widziała każdy błysk.
- Musimy kupić ciemniejsze rolety - stwierdziła. Zayn zaśmiał się i pocałował ją w czoło.
- Oczywiście, chcesz iść do sklepu teraz? - zaczął, ale ta szybko oderwała się:
- O co to, to na pewno nie! Nie widzisz tej apokalipsy za oknem? Mowy nie ma, już wolę siedzieć i po prostu wtulać się w ciebie - mruknęła i ponownie znalazła się w objęciach Mulata.
- Oczywiście panno Malik - zachichotał a ona odpowiedziała tym samym. Teraz czuła się w pełni bezpieczna, chociaż tak na prawdę nic nie było wiadome. Ich relacja nadal była tak zagmatwana jak na początku, jednak ona miała teraz pewność, że ma się ku lepszemu. O ile mogła być lepsza. Miała w nim wszystko. Swój cały świat. Tego właśnie potrzebowała. Jak tlenu.
____________________________________
Boże, ja nie wiem co mnie na takie coś naszło, ale dobra.
Dziękuję za wszystkie wejścia i komentarze.
Następny nie wiem kiedy, może wkrótce.
Życzę wam wszystkim Wesołych Świąt <3
jeśli chcesz być informowanym o nowych dopisz swój nick z tt w komentarzu.
komentujcie, obserwujcie, czytajcie. kocham Was wszystkich.
Boże,najlepszy rozdział!!"panno Malik" aww..<3
OdpowiedzUsuńSUPER
OdpowiedzUsuńnie będę się rozpisywać tylko proszę dodawaj szybko następny :)
Ja chcę być informowana o kolejnych rozdziałach @ZuziaZumika
OdpowiedzUsuńBędzie jeszcze następny?
OdpowiedzUsuńjasne, właśnie piszę c:
Usuńjaaa, cudny <3. kocham to opowiadanie *-*
OdpowiedzUsuńnie mogę się doczekać nastepnego ;33
OdpowiedzUsuń