sobota, 8 grudnia 2012

Prolog

Mknął przez oświetlone, londyńskie ulice myśląc tylko o tym, co powie rodzicom, na kolejny późny powrót do domu. Każda wymówka w tym przypadku zdawała się bezskuteczna - rodzice i tak mu nie uwierzą. Kłamał. Na każdym kroku oszukiwał ich, bo w końcu musiał. Miał to gdzieś, wszedł do domu jak zawsze trzaskając drzwiami.
- Gdzieś znów się szlajał tak długo? - już od samego wejścia przywitał go wściekły głos matki.
- Gdzieś - odpowiedział arogancko i wymijając matkę poszedł do pokoju. Nie rozumiał, a raczej nie chciał zrozumieć, dlaczego się tak o niego martwi. Już dawno powinna przestać. Do pokoju weszła siostra.
- Mógłbyś chociaż zejść na kolację? Chyba na jedzenie się nie gniewasz? - zapytała nieśmiało stojąc w progu. Spojrzał na nią obrażonym wzrokiem, ponieważ dobrze wiedziała, że nienawidził, jak wchodzi mu się do pokoju bez pukania. Z resztą to bez znaczenia, nie miał zamiaru iść tam do nich i może jeszcze się mamie tłumaczyć. Co to, to na pewno nie, niech zapomną.
- Obraziłem się na was wszystkich, wyjdź - burknął. Poczuł na sobie rozżalony wzrok siostry, ale nie dopuścił do siebie choćby najmniejszego poczucia winy, wiedział, że jeśli na to pozwoli, wtedy ulegnie i zrobi tak jak one chcą. Sięgnął po telefon i słuchawki, po czym kierując się na łóżko włączył swoją ulubioną playlistę. Lubił tak oddzielić się od rzeczywistości poprzez muzykę, szczególnie słuchając ulubionych kawałków. Nawet nie spostrzegł się, gdy wybiła północ. Rzucił telefon w kąt łóżka i sięgnął do plecaka.Nie chciało mu się odrabiać lekcji, więc napisał fałszywe usprawiedliwienie dla nauczycieli i odrzucając plecak pomiędzy szafkę nocną a łóżko wziął piżamę i ruszył do łazienki. Całym sercem liczył na to, że już nikogo nie spotka na korytarzu o tej porze, jednak szczęście znów nie było po jego stronie.
- Znów zaśpisz, co się z tobą dzieje? - zatrzymał go zatroskany głos matki. Widać, że kobieta chce mu pomóc, ale już zwyczajnie nie wie jak.
- Nic, nie zaśpię. Dobranoc - mruknął i poszedł do łazienki. Wziął długi prysznic i szybko przemknął do pokoju aby wtopić się w ciepłą kołdrę. Zasnął jak dziecko.
Oczywiście jak codziennie zaspał. Tym razem na trzy pierwsze lekcje, więc stwierdzając, że i tak już mu się nie opłaca iść do szkoły zadzwonił do swojego przyjaciela, Grega. Wiedział, że ten przyjdzie, bo zdał już maturę i zaczął wakacje wcześniej od niego. Nieomylnie. Greg pojawił się w zniewalająco szybkim tempie, szybciej niż zwykle.
- Byłeś akurat w okolicy, czy znów uciekałeś przed pościgiem? - zapytał złośliwie wpuszczając go do środka. Ten odpowiedział mu złowrogim spojrzeniem i wchodząc odparł:
- Od wczoraj jestem w Bradford, tak dla informacji. Z resztą ty to wiedziałeś - w tym momencie Zayn zmrużył oczy i próbował sobie nieudolnie przypomnieć jakąkolwiek sytuację w której Greg mówił mu, że rzeczywiście będzie w Anglii, ale bezskutecznie.
- Zamierzasz trzymać mnie tak w korytarzu czy sam mam sobie pójść na salony? - z zamyślenia wyrwał go żartobliwy ton Irlandczyka.
- Mówisz, jakbyś pierwszy raz był u mnie - odparł Mulat i nim się spostrzegł Greg siedział już na kanapie i skakał po kanałach. Wcale go to nie zdziwiło. Usiadł na narożniku i komentował dziwny wybór przyjaciela:
- Serio? Serio chcesz oglądać "Salon sukien ślubnych"? Serio? Powiedz mi, czy ja czegoś nie wiem? - spojrzał podejrzliwie.
- To na wypadek gdyby Holl nie wiedziała, czym zadowolić Nialla w tymże pięknym i mam nadzieje rychłym dniu - wytłumaczył. Zayn nie lubił, kiedy schodził temat młodszego brata Grega. Owszem, nie miał nic do niego, ale po prostu za nim nie przepadał. Uważał go za zwykłego gówniarza, chociaż był w jego wieku. Był zbyt dziecinny dla niego, wolał go unikać, ponieważ nie chciał go urazić tym, że odpowie mu chamsko czy coś. Podziwiał Grega za to, że miał cierpliwość do tego nadpobudliwego dzieciaka.
- To oni się zaręczyli? - zapytał od niechcenia chcąc podtrzymać rozmowę.
- Jeszcze nie, ale to kwestia czasu - wyjaśnił Greg śmiejąc się. Zayn podchwycił żart i również zaśmiał się.
- No chyba że Nialler wybije się z tym swoim seksownym głosikiem, wtedy Holl go rzuci, bo nie chce być dziewczyną sławnego kolesia - w powietrzu pokazał, iż cytuje.
- Ona jest jakaś dziwna - mruknął Malik, a Greg tylko przytaknął.
- Zastanawiam się czy nie iść do X-Factora - Malik momentalnie zmienił temat.
- Jeśli chcesz - Horan wzruszył ramionami. Było mu to obojętne. Wiedział, iż Zayn lubi śpiewać, ale nie chciał mu wygłaszać monologów na to, jak bardzo dobry jest jego pomysł czy też jak zły. Mulat dobrze wiedział, że zawsze ma wsparcie w Gregu i to jego zdaniem wystarczyło. W końcu, cokolwiek by nie zdecydował, zawsze mu kibicował. Przyjaźń niemalże wieczna. No właśnie. Niemalże....

_____________________________________________

Here it come. Prolog pisałam 2 dni :o tak btw. usunęłam poprzedniego bloga, chociaż sama nie wiem czemu ale don't give a fuck.
Komentujcie, obserwujcie itd bo inaczej będę noł lajfę :3

chcesz być informowany/a o rozdziałach : dopisz w komentarzu swój nick na tt .
@GANGNAM_STYLESS

3 komentarze:

  1. LOL :O fajne, fajne ;) piszesz kolejne opowiadanie o 1D :D ;) Ja o 1D i JB, chcesz linka, masz TT, nazywam się @maggie_blue16 ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. ano tak wyszło, że jest kolejne ;p chociaż nie piszę tylko o 1D. no możesz dać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Awww jakie świetne *____*

    OdpowiedzUsuń

Czytałeś/łaś - podziel się wrażeniami.