Siedzieli i oglądali telewizję i właściwie nic nie wskazywało na to, że cokolwiek będzie w stanie zakłócić im tę sielankę. Jednak na nieszczęście Mulata jego matka pojawiła się wcześniej. Od razu naskoczyła na syna, za to, że znów wagaruje. Ten tylko zbył ją znudzonym spojrzeniem podczas, gdy Greg wolał się ulotnić. Nie chciał mieszać się w kłótnie Malików. Kiedy Irlandczyk wyszedł w domu Zayn'a rozpętało się prawdziwe piekło.
- Co ty sobie wyobrażasz? Dlaczego znów opuszczasz lekcje? Serio chcesz znów nie zdać?! - Trisha była bliska załamania nerwowego.
- To tylko jeden dzień - mruknął spuszczając wzrok.
- Powiedziałeś po raz etny w tym roku szkolnym. Robię wszystko, żebyś miał jak najlepiej, urobię się po łokcie, ale nie widzę żadnej wdzięczności z twojej strony! Zero! - krzyczała, a z jej oczu płynęły łzy bezsilności. Przytulił ją, jednak z jego ust nie wypłynęło choćby jedno słowo skruchy. Było mu przykro, że po raz kolejny doprowadził matkę do płaczu, ale mimo to nigdy jej nie przeprosił. Uważał, że ona wie, że jemu jest przykro, słowa są zbędne.Kiedy Trisha już uspokoiła się trochę spojrzała jeszcze raz na syna, a w jej oczach było widać kompletne rozczarowanie. To go zabolało bardziej niż cokolwiek innego. Był przyzwyczajony do tego, że matka płacze, krzyczy na niego, ale nigdy nie spojrzała na niego w taki sposób.
- Przepraszam mamo - mruknął cicho, z nadzieją, że pozbędzie się tego głupiego uczucia.
- Coś ty powiedział? - była zaskoczona. Nie pamiętała aby Zayn kiedykolwiek ją przeprosił, tym bardziej więc trudno było jej w to uwierzyć.
- Nie będę się powtarzać - burknął.Trish uśmiechnęła się do niego i delikatnie pogładziła dłonią jego policzek. Od razu przed oczami chłopaka stanęło całe jego dzieciństwo. Zawsze tak robiła, aby go pocieszyć.Odsunął się i mówiąc, że jest zmęczony poszedł do pokoju. Kiedy już zatrzasnął drzwi, wyjął telefon i zadzwoniły do Jade. Wiedział, że przyjaciółka na pewno pójdzie z nim na imprezę, zawsze z nim szła. Nieomylnie, dziewczyna powiedziała, że przyjdzie do niego za godzinę i rozłączyła się nim on zdążył odpowiedzieć. Zawsze tak robiła. Poszedł do łazienki i wziął długi, relaksujący prysznic, po czym czmychnął w kierunku szafy z ręcznikiem przewiązanym w pasie. Wertował ubrania wzrokiem zastanawiając się w co się ubrać.
- Gdzieś się wybierasz? - usłyszał głos matki, jednak chwilę potrwało, nim zareagował na pytanie.
- Tak, idę z Jade do klubu - odpowiedział ściągając z wieszaka białą koszulkę polo Lacoste - nie widziałaś moich czarnych spodni? - zapytał widząc, że Trisha nadal stoi w jego pokoju.
- Leżą na łóżku. O której zamierzasz wrócić? - wskazała palcem na leżące spodnie i kontynuowała rozpoczęty temat.
- Dzięki - odparł sięgając po spodnie - nie wiem, ale zabiorę klucz, z resztą mamy zapasowy - mówił zamykając się w łazience. Przebrał się i wychodząc z łazienki złapał grzebień i lakier do włosów i stanął przed dużym lustrem na drzwiach szafy.
- Popraw jeszcze z lewej strony - kobieta podeszła do niego i wyrywając mu grzebień poprawiła jego fryzurę - tylko nie wracaj za późno, nie pij za dużo i uważaj na siebie - mówiła obserwując wciskającego na nogi białe Nike syna.
- Tak, tak. Pa - mruknął i całując matkę w policzek wybiegł otworzyć drzwi, do których ktoś namiętnie się dobijał. Od razu domyślił się, że to Jade. Przywitała go uśmiechnięta twarz opleciona czerwonymi lokami.
- Idziemy? - zapytała poprawiając swoją czarną sukienkę.
- Tak, hej - pocałował ją w policzek i zamknął drzwi. Ruszyli w kierunku ich ulubionego klubu. Zawsze szli tam pieszo, mimo, że był to spory kawałek drogi.
- Dlaczego nie byłeś w szkole? Nawet nie wiesz, jakie katusze cierpiałam, nie mając do kogo gęby otworzyć - powiedziała z wyrzutem. Zayn spojrzał na nią unosząc jedną brew w geście niedowierzania:
- Ty nie miałaś do kogo gęby otworzyć? Ty? Mówi to panna, która ledwo znajduje dla mnie 5 minut na przerwach, bo jest oblegana przez zaślinionych facetów, którzy tylko czekają, aż ich o coś poprosi? - rzucił wytykając dziewczynie jej popularność w szkole. Ona tylko cmoknęła z dezaprobatą i spojrzała na przyjaciela mrużąc oczy:
- I mówi to koleś, który dałby wiele, by być na miejscu tamtych frajerzyn? - Zayn pokręcił głową z niedowierzania.
- Może mi jeszcze zarzucisz, że szaleję za tobą? - odparł przejeżdżając językiem po zębach.
- A czy nie to właśnie chciałeś usłyszeć? - drążyła.
- To chyba ty skarbie, bo ja nie - prychnął i już po chwili Jade uderzyła go w ramię. Zaśmiał się pod nosem, bo jak zwykle potrafił szybko przywrócić granicę w ich droczeniu się, co szczerze denerwowało czerwonowłosą. Wynikało to poniekąd z faktu, iż wtedy mogła powiedzieć, co myśli a on i tak brał to za żart, czego nie zawsze chciała. Zdenerwowana wsunęła rękę w spodnie chłopaka wiedząc, że znajdzie w nich paczkę mentolowych Malboro. Nieomylnie. Wzięła papierosa do ust i odpaliła go zaciągając się do samych płuc.
- Nie pal - wyrwał jej papierosa i zdeptał.
- Ty mnie tego nauczyłeś - wytknęła mu. Taka była prawda. To on nauczył ją do palenia i przyzwyczaił do copiątkowego wypadu na imprezę. Miewał chwile, kiedy szczerze tego żałował, bo Jade kiedyś, za nim jeszcze zaprzyjaźniła się z nim była zwykłą, nieśmiałą blondynką, która miała robić z nim projekt. Od tego czasu minęły 2 lata a oni byli nierozłączni, stworzyli swoje rytuały od których nigdy nie odbiegali.Weszli do klubu. Powietrze było przesycone zapachem tytoniu i alkoholu. Gdzie by się nie obejrzeć, wszyscy byli wstawieni, a przy tym bawili się dobrze. Usiedli przy barze i na sam początek wypili po szklance szkockiej z colą.
- To co, parkiet? - zapytała. Przytaknął i łapiąc ją za rękę ruszył w kierunku bujającego się tłumu. Przedarł się przez masę ludzi przy okazji odganiając od siebie ocierające się o wszystko, co chodzi laski, po to by przyciągnąć bliżej siebie Jade. Nigdy nie uważał, że tańczy dobrze, w przeciwieństwie do osób, które obserwowały jego zgrabne i perfekcyjne ruchy.Akurat poleciała jego ulubiona piosenka - "The Big Bang", więc czuł się jak w raju, z resztą Jade również. Przetańczyli kilka piosenek uśmiechając się co jakiś czas do siebie, jednak dziewczyna odpadła, mówiąc, że bolą ją nogi.
- Następnym razem weź wyższe szpilki do mniej będą boleć - mruknął uszczypliwie w jej kierunku, na co ona wytknęła tylko język i poszła usiąść przy barze. Ciemnowłosy postanowił jednak jeszcze chwilę potańczyć, więc zaprosił do zabawy jakąś dziewczynę z kółeczka i już po chwili tańczył z nią podobnie jak to przed chwilą robił ze swoją przyjaciółką. Blondynka była zachwycona Zayn'em, więc nie szczędziła sobie w pytaniach i komplementach, co szczerze denerwowało Malika, bo nienawidził osób, które tylko gadają i gadają. Z czystej grzeczności uśmiechał się i co jakiś czas odpowiadał, jednak z każdą chwilą miał coraz bardziej dość dziewczyny i żałował, że nie poszedł usiąść z przyjaciółką, która również nie była zadowolona faktem, iż Zayn tańczy niebezpiecznie blisko z tą dziewczyną. Patrzyła na nic zmrużonym wzrokiem nerwowo zagryzając dolną wargę.
- Coś taka spięta? Może napijesz się czegoś? Hej, kelner. Tequilę z limonką dla tej ślicznej panny - do czerwonowłosej podszedł jakiś szatyn, który najwyraźniej na siłę próbował zarwać do niej czy po prostu zagadać.
- Nie piję, dziękuje - żachnęła się krzyżując ręce na piersi. "Gorszej wymówki nie miałaś idiotko?" pomyślała, jednak jej mina pozostawała niezmienna.Oczy chłopaka rozszerzyły się do granic możliwości i stanął jak wryty patrząc na dziewczynę z niedowierzaniem:
- Żartownisia - parsknął, jednak widząc poważny wyraz twarzy Jade spoważniał.
- Także ten, no to... Cześć - odszedł speszony, na co czerwonowłosa sięgnęła od kelnera kieliszek i przechyliła go, wypijając trunek "na raz". Po chwili obok niej pojawił się Zayn.
- Zmęczyłeś się amanciku? - szturchnęła go żartobliwie, na co on uśmiechnął się do niej złośliwie i usiadł.
- Nie, po prostu wolę spędzić czas z tobą - odparł spokojnie.
- Co? Zamęczająca laska? - parsknęła śmiechem. On zawstydzony przytaknął i zamówił znów po kieliszku szkockiej dla siebie i dla przyjaciółki.
- Ty też nie narzekałaś na brak towarzystwa - mruknął popijając alkohol.
- Jeśli można to tak nazwać, to tak - rzuciła przechylając szklankę. Skwitował to śmiechem i sięgnął do kieszeni po papierosa.
- Daj mi - wyciągnęła rękę, jednak on odsunął ją i pokręcił przecząco głową.
- Ostatni - pokazał pustą paczkę i włożył papierosa do ust, jednak ledwo zdążył go odpalić, a Jade już zabrała mu go i rozkoszowała się dymem wypełniającym jej płuca.
- Na pół albo wywalamy - żachnął się Zayn, więc dziewczyna wydmuchując dym podała mu papierosa. Siedzieli i palili, a już po chwili szaleli na parkiecie. Wyszli z klubu w momencie, gdy zaczęło robić się na prawdę chamsko. Na początku Jade nalegała, żeby jeszcze zostali, jednak kiedy do Zayn'a przykleiły się dwie wymalowane lale wyciągnęła do na zewnątrz mówiąc że źle się czuje. Denerwowało ją to, że zawsze koło 2 nad ranem ludzie są tak pijani, że po prostu tracą kontrolę i klub przypomina zwykły burdel.
- Co się stało? - brunet odgarnął kosmyki włosów opadające na twarz Jade. Ta oparła się na murek, tak, że stali na wprost siebie.
- No po prostu źle się poczułam, tam jest straszna duchota - wyjaśniła i żeby uwiarygodnić swoje kłamstewko wzięła kilka głębokich wdechów.
- No tak, wiesz, to obleganie i jak się ludzie lepią - mruknął, bo dobrze wiedział, że ona kłamie. Znał powód, dlaczego dziewczyna chciała wyjść, ale nie chciał jej docinać.
- No właśnie - skrzywiła się, na co on zagryzł wargę, aby nie parsknąć śmiechem. Na jego szczęście nie zauważyła tego.
- To co, mam cię odprowadzić do domu? - zapytał. Spojrzała na niego z uśmiechem:
- Zostaniesz u mnie, prawda? - odparła.
- Chodźmy - wyciągnął rękę w jej stronę, jednak nie uszli nawet 5 metrów, a Jade zatrzymała się.
- No co jest? - zapytał.
- Nic, nic - mruknęła cicho, a on już wiedział o co chodzi. Wziął ją na ręce, na co ona szepnęła mu ciche "dziękuje" i zarzucając ręce wokół jego szyi oparła głowę o jego bark.
- Wyższe następnym razem, serio - rzucił złośliwie, jednak ona nie miała już siły, by się z nim kłócić. Była zbyt zmęczona. Weszli do jej domu i nawet nie zapalając świateł Zayn od razu skierował się z prawie śpiącą Jade do jej królestwa. Delikatnie odłożył dziewczynę na łóżko i już miał wyjść kiedy usłyszał jej szept:
- Zostań - jak poprosiła tak zrobił. Usiadł na skraju łóżka, gładząc jej włosy.
- Dlaczego się nie kładziesz? - szepnęła otwierając oczy. Uśmiechnął się do niej i poszedł zamknąć drzwi wejściowe na klucz, po czym wrócił do pokoju Jade i położył się obok niej. Ta zaraz wtuliła się w niego i w mgnieniu oka zasnęła. On również niedługo po tym odpadł w ramiona morfeusza.
Zbudził się wczesnym porankiem, kiedy spojrzał na zegarek, była 7:00. Spojrzał na śpiącą Jade i po chwili olśniło go, że jest całkowicie uwięziony, gdyż dziewczyna nadal jest w niego wtulona. Uśmiechnął się w jej stronę i leżał, czekając aż się zbudzi. Nie trwało to długo, po chwili czuł na sobie intensywne spojrzenie dziewczyny. Spojrzał na nią i uśmiechnął się, a ona odpowiedziała mu tym samym.
- Czemu już nie śpisz? - zapytała zachrypniętym głosem.
- A ty? - odrzucił piłeczkę. Ona pokręciła głową.
- Nie lubię tej sukienki - zeszła z łóżka i poszła do łazienki, a po chwili wróciła w koszulce, która z resztą należała do bruneta. Położyła się na swoje poprzednie miejsce.
- That's why - mruknęła cicho. Zaśmiał się pod nosem i ręką gładził jej czerwone włosy. Jego ciepły dotyk sprawił, że znów zasnęła, z resztą jego też zmorzył jeszcze sen. Obudziła się szybciej niż on, więc cicho wymknęła się do kuchni, by naparzyć świeżej kawy. Zapach napoju roznosił się po całym domu, toteż niedługo po tym w progu pojawił się zaspany chłopak.
- Dla ciebie - podała mu czarny kubek.
- Dziękuje - mruknął cicho pijąc aromatyczną kawę. Usiadła na blacie natarczywie wpatrując się w bruneta. Nawet nie skontaktowała, że chłopak coś do niej mówił, ocknęła się dopiero kiedy pomachał jej ręką przed oczyma.
- Co? - warknęła.
- Pytałem co się tak gapisz, ale widzę, że jeszcze nie rozbudziłaś się, bo warczysz - powiedział ze śmiechem i całując dziewczynę w policzek wyszedł i skierował się do domu.
____________________________________________
Here it come.
Pisałam go dość późną porą więc wybaczcie, jeśli jest do dupy + ma błędy, chociaż nie powiem, bo sama trochę jestem nawet z niego zadowolona, jak nigdy moja twórczość, tak ten podoba mi się nawet.
W najbliższym czasie pojawi się kolejny rozdział, jednak najpierw chciałabym trochę może rozruszać bloga, ale nie wiem.
Super rozdział :>
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać NN ♥
xoxo,
@galaxysheep
Świetnie się zaczyna. Prolog taki 'awwww' *_* 1 rozdział teeż <33 Już kocham tego bloga :D
OdpowiedzUsuńJeśli pojawi się nowy rozdział to powiadom mnie na twitterze : @natka_Horan_x
Wciągnęło mnie, strasznie. I bardzo fajnie piszesz. Następny rozdział poproszę! :)
OdpowiedzUsuń