Wszedł cicho do domu zamykając za sobą drzwi wejściowe i już zamierzał skierować się do pokoju, gdy podbiegła do niego rozweselona ośmiolatka i od razu rzuciła mu się w ramiona. Wziął młodszą siostrę na ręce i pozwolił jej wtulić się w zagłębienie jego szyi.
- Gdzie byłeś? - zapytała cicho nie odrywając się od brata.
- Z Jade - szepnął. Dziewczynka spojrzała na niego i uśmiechnęła się.
- Przyjdziesz później do ogrodu? Chcę ci coś powiedzieć, dobrze? - zeskoczyła z rąk brata i wybiegła przed dom śmiejąc się. Zayn spojrzał w jej kierunku i kręcąc głową poszedł do pokoju przebrać się. Sięgnął po ulubione szare dresy i niebieską koszulkę. Kierując się na ogród zahaczył jeszcze o kuchnię i wgryzając się w jabłko poszedł do siostry.
- Co się stało? - spojrzał na nią. Odwzajemniła spojrzenie:
- Moja koleżanka pokazała mi wczoraj domek na drzewie. Zbudujesz mi też? - zrobiła maślane oczy.
- A co na to mama? - zapytał.
- Zgodziła się - krzyknęła rozentuzjazmowana Safaa. Ugryzł kolejny kawałek jabłka.
- Zayn no proszę! Przecież ty umiesz, wiem to! Dlaczego nic nie mówisz? Pewno nie chcesz nie? Wiedziałam! Poproszę Grega, on mi zbuduje, idź już! - krzyknęła na brata, ponieważ nie lubiła jego milczenia.
- Przecież ja nic nawet nie powiedziałem - zachichotał, a na te słowa w oczach dziewczynki zatańczyło miliony iskierek. Rzuciła się na Mulata i krzycząc, że jest najwspanialszym bratem na całym świecie obsypywała jego policzki pocałunkami. Zaśmiał się i z siostrą na rękach poszedł do domu. Sięgnął po telefon i zadzwonił do Grega z prośbą, aby przyszedł mu pomóc. Tamten od razu się zgodził i dodał, że zabierze ze sobą pomocnika. Zayn od razu wiedział, że Greg przyjedzie ze swoim bratem.
- Idź się pobaw, a ja niedługo zacznę, dobrze? - uśmiechnął się do ośmiolatki a ta ochoczo pokiwała głową i zniknęła za drzwiami swojego pokoju. Tymczasem brunet przebrał się w dżinsowe szorty i czarną bokserkę i ze szklanką zimnej coli w ręku poszedł otworzyć drzwi.
- No cześć, to gdzie nasza mała królewna? - od progu przywitał go roześmiany blondyn.
- Pokój - mruknął witając się z przyjacielem. Jego brat od razu pobiegł do Safy i już po chwili w całym domu rozbrzmiewały ich śmiechy. Zayn podziwiał Niall'a za to, że zawsze potrafił rozbawić jego młodszą siostrę, miał bardzo dobre podejście do dzieci.
- No to pomoc chyba nam czmychnęła, chodź, szkoda czasu - ponaglił Greg ściągając koszulę. Rzucił ją niedbale gdzieś w salonie i ruszył na ogród. Obydwaj przygotowali deski i stojąc przy nich, zastanawiali się gdzie umieścić domek. W końcu przystało na dużym orzechu, który stał w prawym rogu ogrodu. Nie tracąc czasu wzięli się do pracy. Po jakichś 3 godzinach mieli zbitą jedną ścianę i właśnie brali się za drugą, gdy przeszkodził im sąsiad Zayn'a.
- Można ciszej trochę? Jest pora na drzemkę, chciałbym odpocząć - syknął staruszek spoglądając złowrogo na dwóch chłopaków.
- Ta, nie ma opcji. My tutaj jak pan nie widzi pracujemy, nie ma ciszy nocnej, miłej drzemki - odburknął nonszalancko Zayn. Tamten spojrzał na niego rzucając w jego stronę kilka wyszukanych epitetów i zniknął za drzwiami.
- Chcecie lemoniady? - w oknie pojawiła się Safaa. Obydwaj potaknęli i już po chwili dziewczynka przy pomocy Niall'a przyniosła im dzbanek zimnej lemoniady. Wypili po szklance i wrócili do pracy, chcieli to dziś skończyć.
- Szlag by to ! - wrzasnął Zayn przytrzaskując sobie palca młotkiem. Ścisnął rękę między kolanami i rzucał przekleństwa pod nosem. Po chwili, kiedy ból stał się mniej pulsujący złapał za narzędzie i powrócił do pracy. Koło 21 wszystko było gotowe, wystarczyło pomalować, ale stwierdzili, że dziś są zbyt wyczerpani i koniec końców Niall zaoferował się, że przyjdzie jutro z samego rana i pomaluje domek, bo dziś nie pomógł nic a nic.
- Dziękuje wam, kocham was! - krzyczała ośmiolatka biegając dookoła trójki chłopaków.
- To do jutra, pa Safaa! - pomachał blondyn i zniknął z Gregiem w samochodzie. Niedługo po ich wyjściu do domu wróciła Trisha, więc dziewczynka nie czekając pociągnęła mamę w stronę ogrodu, by pokazać domek.
- No Zayn, jestem pod wrażeniem - uśmiechnęła się do syna.
- Greg mi pomógł - mruknął skacząc po kanałach. Zatrzymał się na HBO gdzie akurat leciał jego ulubiony film, Scarface. Zatopił swój wzrok w ekranie, nawet nie zorientował się kiedy zasnął. Obudził się oczywiście na kanapie w salonie, z tym wyjątkiem, że ktoś przykrył go kocem. Wstał i drapiąc się po głowie sięgnął telefon. 3 nieodebrane połączenia i wszystkie od Jade. Bez namysłu wybrał jej numer, jednak nie odbierała. Spróbował ponownie i nic. Kolejny raz i następny. Głucho. Wystraszony zerwał się na równe nogi i w pośpiechu wykonując poranną toaletę przebrał się i wybiegł. Szybko dotarł do domu dziewczyny, w duchu dziękując, że mieszka niedaleko. Zapukał i nic. Dzwonił i nic. Wyjął znad daszku klucz zapasowy, który zawsze tam był schowany, na wypadek gdyby chciał do niej wpaść i trzęsącą się ręką próbował ucelować do dziurki od klucza. Po kilku nieudanych próbach w końcu mu się to udało, więc wbiegł do środka zostawiając otwarte na oścież drzwi. Rozejrzał się dookoła i stwierdził, że wszystko było bez zmian. Skierował się do pokoju Jade. Spała. Poczuł ulgę. Podszedł bliżej niej i spojrzał na nią. Spała spokojnie nieświadoma tego, co on właśnie przeżył. Przewrócił oczami:
- Nigdy więcej mi tego nie rób - szepnął w jej stronę i skierował się, by zamknąć drzwi. Wrócił do pokoju czerwonowłosej i usiadł na parapecie przypatrując się dziewczynie. Postanowił ją zaskoczyć, więc ruszył do kuchni i przygotował dla dziewczyny naleśniki z czekoladą oraz aromatyczną kawę. Kładąc wszystko na tacy wrócił do jej pokoju. Nadal spała. Delikatnie potrząsnął jej ramieniem, a ta leniwie obróciła się na drugi bok i zakrywając się kołdrą po sam czubek nosa, wymamrotała coś, czego kompletnie nie zrozumiał. Po chwili jednak poderwała się i o mały włos, a uderzyłaby chłopaka w twarz:
- Chcesz, żebym umarła na zawał?! - krzyknęła rzucając w niego poduszką, aby w ten sposób wyładować złość, lecz po chwili zeszła z łóżka i przytuliła się do niego.
- Raczej ja powinienem o to zapytać. Co się stało? - spojrzał na nią, a ta usiadła po turecku na kołdrze i sięgnęła po śniadanie, które jej przygotował.
- Ah, no tak. Wiesz, on tu był, znaczy nie wpuściłam go, ale dobijał się chyba z 30 minut - wymamrotała biorąc dużego łyka kawy. Widziała, że zacisnął zęby.
- Czego on tu jeszcze szuka? - warknął.
- Nie denerwuj się, zgarnęła go policja. Ale wiesz, no raczej niemiło się zachowywał przed moimi drzwiami - odparła cicho zabierając się za jedzenie naleśników, jednak doszła do wniosku, że i tak nie będzie w stanie niczego przełknąć, więc odłożyła talerz na tacę.
- Tylko skąd on wiedział, gdzie się przeprowadziłam? - szepnęła. Usiadł naprzeciw jej i ścisnął jej dłoń w swojej.
- Jeśli chcesz, zamieszkaj u mnie na jakiś czas. Dla twojego dobra - cały czas mówili ściszonym głosem.
- O nie! Nie! Nie ma mowy. Zapomnij - zerwała się i zaczęła krążyć po pokoju ale po chwili usiadła, a po jej policzkach spłynęły łzy.
- Boję się - mruknęła ścierając je wierzchem dłoni. Chłopak przycisnął ją mocno do siebie i powtórzył swoją propozycję. Długo nie odpowiadała, bo bała się, że przez to, sprowadzi i na niego jakieś problemy, a tego nie chciała.
_________________________________________
Krótszy niż ostatni, ale co tam :D
so, so, so dodaję 2 w tym tygodniu więc nie wiem, kiedy będzie następny, bo raczej mam pomysł, który wymaga czasu, żeby go napisać, bynajmniej tak, abym ja też czuła się trochę dumna.
Ten wyszedł mi taki - sobie, czuje, że mogłam lepiej, ale mój głupi brat wydziera mi się nad uchem i trzepie się, żebym mu oddała laptopa, więc to jego zasługa.
Hahaha, pozdro dla brata xdd
OdpowiedzUsuńRozdział bardzo mi się podoba , czekam na dalsze .. :D
jesteś kompletnie do dupy, spierdalaj z tym swoim dennym tekścikiem.
OdpowiedzUsuń