środa, 19 grudnia 2012

3. "To jedyna droga, by to zakończyć..."

Koniec końców Jade zamieszkała u Zayn'a. Jego matka oczywiście na początku nie była co do tego pomysłu przekonana, ale syn nakłonił ją do pozytywnej decyzji wyjaśniając, w czym leży rzecz.
- Zayn, ja na prawdę nie chcę robić kłopotu - szepnęła siadając na parapecie w pokoju Mulata.
Spojrzał na nią z dezaprobatą i pokręcił głową.
- Problemu to ty szukasz teraz na siłę. Powiedziałem i koniec - syknął przerzucając ubrania w szafie, by zwolnić trochę miejsca dla dziewczyny. Ta, nadal nieprzekonana do tego pomysłu obserwowała go z zaciętą miną, jednak dobrze wiedziała, że nie miała nic do gadania - kiedy on się uprze nic go nie przekona.
- Mama mówi, że za 15 minut kolacja - do pokoju wbiegła uśmiechnięta jak zawsze Safaa w ręce trzymając pluszowego misia, którego z resztą wręczyła jej Jade z okazji urodzin.Czerwonowłosa uśmiechnęła się na ten widok.
- Zayn, ale właściwie to... - zaczęła jednak ten przerwał jej rzucając w nią bluzą. Zagryzła wargę i odrzuciła mu ją.
- Nawet nie dokończyłam - warknęła i znów oberwała w twarz jakimś elementem garderoby chłopaka. Rozwścieczona podeszła do niego i uderzyła go ręką przez głowę uśmiechając się przy tym niewinnie i słodko.
- O co ci chodzi? Powiedziałem i skończmy już ten temat - warknął, jednak ku jego zdumieniu Jade w ogóle się tym nie speszyła. Wręcz przeciwnie, przybrała cwaniacki wyraz twarzy i przesuwając palcami po barkach Zayn'a wyszła z pokoju i skierowała się do kuchni.
- Ile można na was... Gdzie Zayn? - syknęła Safaa, która najwyraźniej była bardzo głodna, bo siedziała z widelcem i nożem w ręce i bacznie obserwowała krzątającą się po kuchni matkę.
- Zaraz zejdzie - uśmiechnęła się i oparła się o futrynę krzyżując nogi.
- Pomóc? - zapytała zerkając w stronę Trishy.
- Nie trzeba, usiądź sobie - odparła kobieta z uśmiechem stawiając półmisek z kurczakiem na stole. Safaa w międzyczasie pobiegła po brata i już po chwili obydwaj pojawili się w kuchni. Chłopak usiadł pomiędzy siostrą a Jade, naprzeciwko matki. Zjedli w milczeniu, po czym każde z nich rozeszło się, aby zająć się sobą. Czerwonowłosa siedziała na parapecie w pokoju Mulata i bawiła się kostką Rubika, podczas gdy ten był zajęty walką z zombie.
- Co faceci widzą w tych bezsensownych grach video? - zapytała, jednak pytanie poleciało gdzieś w przestrzeń i nie doczekało się odpowiedzi. Westchnęła cicho i sięgnęła po szkicownik leżący na biurku. Wiedziała, że jej przyjaciel ma smykałkę do rysowania, jednak nigdy nie miała okazji obejrzeć jego rysunków, bo zawsze surowo jej tego zabraniał. Przerzuciła 3 pierwsze strony i oniemiała z wrażenia. Rysunek przedstawiał jakąś dziewczynę. Ładną dziewczynę. Przypominała jej kogoś, ale nie wiedziała kogo. Dopiero później olśniło ją, że jest to dziewczyna, która mu się ostatnio śniła. Opowiadał jej ten sen.
- Kto ci kazał to ruszać? - z zamyślenia wyrwał ją wściekły głos Zayn'a i już po chwili chłopak wyrwał jej szkicownik.
- Boże, nie tak agresywnie. Po prostu chciałam zobaczyć - powiedziała spokojnie obserwując przyjaciela. Był wściekły.
- To nie chciej następnym razem - warknął i ze szkicownikiem w ręku wrócił na fotel i odpalił z powrotem grę. Spojrzała na niego zamyślona zagryzając dolną wargę. W jej głowie panował chaos.

A może to wtedy zrozumiała, że boli ją, kiedy ma przed nią tajemnice?

Znużona siedzeniem i wpatrywaniem się w Zayn'a sięgnęła po koszulkę i szorty i biorąc jeszcze ręcznik z oparcia poszła do łazienki. Stanęła pod ciepłym strumieniem i starała się rozkoszować prysznicem, jednak nie mogła oderwać od siebie myśli o przyjacielu. Szybko podsuszyła włosy i wyszła z łazienki wrzucając wcześniej ręcznik do kosza na pranie. Weszła do pokoju, Zayn nadal grał. Przewróciła oczami i szybkimi krokami przebiegła na łóżko, ponieważ biegnąc boso po podłodze zaraz po kąpieli to tak, jak stąpać po lodzie. Oparła się o poduszki i wyciągając z torby tableta weszła na internet, by sprawdzić różne portale. Po kilku minutach natrafiła na dość dziwny post.

Prawie tam trafiłam. Prawie. Znów mnie uratowali. Po raz kolejny przebudziłam się i pierwsze co zobaczyły moje oczy, to białe, oślepiające światło. Znów moja szansa zniknęła. Nie pozwolą mi odejść, nie rozumieją, że ja tego chcę. Ratują mnie wbrew mnie, a przecież jestem tam już stałym bywalcem. Czy oni na prawdę nie mogą się nauczyć, że ja chcę tego? Czy za każdym razem będą przywracać mnie do życia i prawić mi morały po to, bym za jakiś czas znów tam trafiła? Zabierzcie mnie stąd, bo nie chcę już znać siebie, ich. Nie chcę już tego, zabierzcie mnie.

Od razu ją to zaciekawiło. Nie zwlekając weszła na portal, na którym znalazła owe wyznanie. Było tego więcej. O wiele więcej. Wiele problemów sprowadzających się do jednego - oni chcieli umrzeć. Nawet nie zorientowała się, kiedy zasnęła z tabletem na kolanach. W tym czasie Zayn wziął prysznic i zamierzał się położyć, wcześniej jednak sięgnął bo sprzęt dziewczyny, by odłożyć go na biurko. Rzucił okiem na ekran i to co zobaczył przeraziło go.  Spojrzał wystraszony na przyjaciółkę. Nie chciał jej budzić, jednak to co ujrzał, wzbudziło w nim niepokój. Postanowił, że porozmawia z nią o tym rano i gasząc lampkę przeszedł do łóżka i położył się przytulając Jade. Bał się o nią bardziej niż kiedykolwiek indziej. Zerwał się w nocy. Cały spocony. Ciężko łapał oddech. Spojrzał obok siebie. Była. Próbował wyrównać swój oddech. Na marne. Wiedział, że nie zaśnie. Usiadł na brzegu łóżka i chciał wstać, ale powstrzymał go zaspany głos przyjaciółki:
- Coś się stało? Zerwałeś się tak nagle - zdziwił się. Nie spała od dłuższej chwili. Przez dłuższy moment panowała niczym nieskalana cisza:
- Idę do łazienki, miałem zły sen - mruknął i wstał. Było słychać tupot jego gołych stóp na panelach, skrzypnięcie drzwiami, włączenie pstryczka i szum wody. Obmył kilkakrotnie twarz zimną wodą z nadzieją, że zmyje z pamięci resztki tego snu, jednak na marne. Musiał z nią porozmawiać o tym, natychmiast. Jeszcze raz obmył twarz wodą i skierował się do pokoju. Po omacku doszedł do łóżka:
- Śpisz? - zapytał. Usłyszał szelest kołdry:
- Nie - szepnęła przejeżdżając palcem po policzku. Podejrzewał, iż płakała.
- Co się z tobą dzieje? - zapytał ściskając jej dłoń w swojej. Pociągnęła nosem.
- Nic - wymamrotała, a po jej głosie poznał, że płakała.
- Jade, nie kłam, że nic, kiedy widzę. Płaczesz i to w nocy, przeglądasz jakieś portale o próbach samobójczych - rzucił i już po chwili żałował, że w porę nie ugryzł się w język.
- Grzebałeś na moim tablecie? - syknęła podnosząc się momentalnie.
- Odkładałem go, zasnęłaś, a strona została. Jade, co jest? - mówił spokojnie gładząc jej rękę. Wyrwała się.

A może to wtedy zrozumiała, że to ona coś skrywa, nie on?

- Daj sobie pomóc, Jade - szepnął. Ta załkała cicho i wtuliła się w niego niczym dziecko. Potrzebowała go teraz bardziej, niż kiedykolwiek indziej.Siedzieli tak dłuższą chwilę, pozwolił jej się wypłakać i uspokoić się. W końcu ona, ciężko łapiąc oddech zaczęła:
- To było 2 lata temu. Zanim zaczęliśmy się przyjaźnić - mówiła co chwila łapiąc oddech, z czym wciąż miała problem, przez płakanie - wtedy On zerwał ze mną. Eric powiedział, że jestem beznadziejną suką i potrzebował mnie tylko na raz - tu załkała cicho, wspomnienia bolały ją - przez rok oczywiście miałam spokój, aż to tej sytuacji ... - mruknęła. Zayn dobrze wiedział, o jakiej sytuacji mówi. Byli wtedy na imprezie, zabrał ją z okazji jej urodzin. Oczywiście jak zawsze byli blisko siebie. Pech Jade chciał, że on też tam był. Podszedł do niej, uderzył ją w twarz, po czym zaczął zaczepiać Zayn'a. Ten, zdenerwowany tym, jak potraktował przyjaciółkę zaczął szarpać się z kolesiem, polało się trochę krwi. Przerodziło się to w niemałą bójkę, obydwoje zostali wywaleni z klubu, dodatkowo zawiezieni na izbę wytrzeźwień. Na drugi dzień Jade przyjechała z Trishą po Zayn'a. W tym samym czasie kilku świadków bójki złożyło zeznania policji, w efekcie Zayn miał wszystko umorzone, gorszy los czekał Erica. Trafił na 2 miesiące prac społecznych i dostał dwumiesięczny nadzór całodobowy. Kiedy kara dobiegła końca zaczął prześladować Jade. Wysyłał jej listy z pogróżkami, na jej stary adres. Wtedy to zadecydowała o przeprowadzce. Miesiąc spokoju, odnalazł ją. I powtórka z atrakcji. Aż do wczoraj.
- I co dalej? - spytał Zayn, kiedy ta milczała dłuższą chwilę.
- Wczoraj, kiedy go zwinęli, policjant powiedział, że powinnam złożyć zeznania, aby mogli wymierzyć mu jakąś karę - szepnęła.
- No to na co czekasz? - chłopak nadal nie mógł zrozumieć.
- On mi coś zrobi, jeśli zeznam, rozumiesz? To jak z deszczu pod rynnę. Zayn, ja nie mogę tam iść - znów wybuchnęła płaczem. Przytulił ją i policzkiem gładził jej włosy.
- Jade, to jedyna droga by to zakończyć - szepnął starając się uspokoić roztrzęsioną przyjaciółkę.
- Na jakiś czas, on później wyjdzie i tak w kółko. Zrozum, to jest błędne koło - mówiła przez łzy. Nie odpowiedział nic, wiedział, że teraz żadne tłumaczenia i tak na nic się nie zdadzą, Jade miała zbyt zszargane nerwy, aby cokolwiek do niej docierało. W końcu, znużona płakaniem, zasnęła w ciepłych objęciach Mulata. Ten siedział cały czas kołysząc się delikatnie, jakby bał się, że jak przestanie, ona się obudzi. W końcu jednak i jego dopadł sen.
Obudził się, jak sądził, dość późno. Przetarł oczy i zerknął na zegarek. 10. Leniwie wstał i przeciągając się, skierował się do kuchni. Przy stole siedziała Safaa jedząc tosty z Nutellą, a o zlewozmywak opierała się Jade z kubkiem kawy w dłoni.
- Nie mogę - mruknęła mała oblizując palce z czekolady.
- Skarbie, zlizałaś tylko nutellę, nie widziałam ani gryza chleba. Nie zjesz, to nie będziesz miała siły na domek na drzewie i zobaczysz, zabiorę ci go - mówiła ciepło i w sposób żartobliwy.
- Ooo nieee! Zayn i Greg zrobili go dla mnie! Niall pomalował go dla mnie! - krzyknęła zdegustowana ośmiolatka i szybko pochłonęła tosty.
- To ja idę na dwór! - krzyknęła wycierając brudne rączki w koszulkę. Jade roześmiała się do niej i zabrała talerz ze stołu, od razu myjąc go pod bieżącą wodą.
- O, wstałeś - dopiero zauważyła, że w rogu stał Zayn, obserwując ją z uśmiechem na twarzy.
- Tak, dzień dobry - powitał ją i ruszył do ekspresu. Jedyne, o czym teraz marzył, to mocna kawa, która go porządnie rozbudzi.
- Zayn, głupku, ubierz się! Zaraz przyjdzie do mnie Frankie! - krzyknęła Safaa, która przebiegała akurat do pokoju po zabawki.
- Przecież nie chodzę nago! - odkrzyknął.
- Ale prawie tak, majtki się nie liczą - warknęła ciągnąc za sobą wózek pełen lalek, pluszaków i zestawów do "herbatek". Mulat spojrzał zdezorientowany:
- I w ten oto sposób ośmiolatka ustawia cię po kątach, tak, jak jej się widzi - podsumowała Jade i roześmiała się.

A może właśnie takiej zwyczajnej atmosfery potrzebowała, by zapomnieć o problemach?

Mulat powędrował do salonu z kubkiem gorącej kawy i odkładając go na stolik, sięgnął spodnie ze suszarki. Wciągnął je i biorąc kubek powędrował otworzyć drzwi. Powitała go uśmiechnięta od ucha do ucha niebieskooka blondyneczka, z włosami związanymi w warkoczyki.
- Jest Safaa? - zapytała cały czas się uśmiechając.
- Jest w ogrodzie - Mulat wpuścił dziewczynkę do środka, a ta w radosnych podskokach pobiegła w kierunku tarasu. Słyszał jeszcze, jak siostra pytała się Frankie, czy Zayn ubrał się łaskawie. Parsknął na to śmiechem i poszedł do pokoju. Jade znów siedziała na parapecie przy otwartym oknie i paliła papierosa, którego zapewne wzięła z paczki, którą zostawił na biurku. 
- Zayn, pójdziesz tam ze mną? - zapytała ni stąd ni zowąd.
- Oczywiście - odparł.
- Teraz? - zamyślił się na chwilę, lecz po chwili przytaknął.
- Tylko zadzwonię do Nialla, czy przyjdzie zaopiekować się tymi dwiema - wskazał palcem w okno i sięgnął po telefon. Blondwłosy Irlandczyk chętnie się zgodził i już niedługo przybył pod dom Malików. Zayn, mimo, że nie przepadał za nim, ufał mu, bo wiedział, że ma bardzo dobre podejście do dzieci a jego siostra przepada za Horanem. Podziękował mu i łapiąc Jade pod rękę wyszli. Wsiedli do taksówki i już po kilkunastu minutach znajdowali się pod komisariatem. Zayn zauważył, że czerwonowłosa jest coraz bardziej nerwowa, więc złapał ją za rękę, a kiedy spojrzała na niego, uśmiechnął się do niej pokrzepiająco. Odpowiedziała gorzkim uśmiechem i ruszyła ciągnąc go za sobą. Chciała mieć tą sprawę za sobą.
- W sprawie Erica Dumblera - powiedziała do policjanta w okienku i już po chwili siedziała naprzeciw jakiegoś mundurowego kurczowo ściskając dłoń Zayn'a.
- To zaczęło się rok temu. Eric jest moim byłym, spotkaliśmy się w zeszłym roku w klubie, gdzie byłam z Zayn'em. - wskazała wzrokiem na Mulata - doszło do bójki, za co z resztą był ukarany na dwa miesiące prac i nadzoru całodobowego. Kiedy kara minęła zaczął mnie nękać, wysyłać listy z pogróżkami. Przeprowadziłam się, ale on po miesiącu i tak mnie znalazł - mówiła coraz ciszej, a jej oczy napełniły się łzami - przedwczoraj znów przyszedł pod mój dom - poczuła łzy zalewające jej policzki. Wiedziała, że nie będzie w stanie wydusić ani słowa. Otworzyła usta, ale nie potrafiła wydobyć z siebie najcichszego słowa:
- Dobijał się do niej, ale zgarnęli go. Teraz wy go chyba przetrzymujecie tak? - dokończył Zayn, ponieważ dobrze znał ten stan, w który wpadła przyjaciółka. Dziewczyna tylko potaknęła na prawdziwość słów Mulata i starała się jakoś powstrzymywać łzy, jednak na marne.
- Czy ma pani zachowaną tę korespondencję? - zapytał policjant, a ona skinęła tylko na znak, że tak.
- W takim razie prosiłbym w jak najszybszym tempie dostarczyć ją nam, a wtedy będziemy mogli podjąć pełen proces - oznajmił i wypuścił ich.
- Dostarczymy je niedługo - mruknęła Jade i wyszli. Poprosiła Zayn'a aby jechali do niej do domu i dowieźli te listy. Jak chciała, tak zrobili. Już po godzinie cała korespondencja spoczęła w rękach policji.
- W najbliższym czasie odezwiemy się do pani i proszę być spokojną - powiedział pokrzepiająco mundurowy.
- Byłaś dzielna skarbie, teraz będzie już tylko lepiej - gdy tylko wyszli Zayn zamknął ją w żelaznym uścisku. Ta cichutko załkała i przytaknęła. Przytulił ją jeszcze mocniej i zaproponował, aby poszli do pobliskiej restauracji na kawę, jednak ona przeprosiła go wyrażając swoją niechęć do jakiegokolwiek pokazywania się w tym stanie w miejscach publicznych. Nie upierał się, rozumiał, co przechodzi teraz Jade, dlatego wrócili do domu.

___________________________________________

jakiś taki ni w dupę ni w oko wyszedł, długi, ale chyba trochę popieprzony :o
ostatnio miło się zaskoczyłam, serio widzę, że mam tutaj kilku czytelników i
jestem z tego powodu dumna, bo wątpiłam w to, aby ktokolwiek chciał zwrócić
uwagę na moje wypociny a tu taka niespodzianka. dziękuje wam.
btw. jeśli chcesz być informowanym o nowych rozdziałach dopisz w swoim komentarzu nick z TT

1 komentarz:

  1. Nie gadaj głupot! Mi się rozdział podobał. Czekam na ciąg dalszy x

    OdpowiedzUsuń

Czytałeś/łaś - podziel się wrażeniami.