piątek, 1 marca 2013

WAŻNE

PRZEPRASZAM WAS BARDZO ALE WŁASNIE WESZŁAM W NOWY PROJEKT, CHODZI MI O OPOWIADANIE, DLATEGO NIE WIEM, KIEDY TUTAJ DODAM, JEDNAKŻE MOGĘ DODAĆ KOGOŚ JAKO WSPÓŁAUTORA, ABY POPROWADZIŁ TO NA CZAS MOJEJ JAKBY TO OKREŚLIĆ "NIEDYSPOZYCJI" NA TYM BLOGU. JEŚLI CHCIAŁBYŚ WSPOMÓC TWORZENIE TEGO, NAPISZ :]

sobota, 19 stycznia 2013

6. "Nie wiem, czy mam być zazdrosny, podejrzliwy, wkurzony czy wszystko na raz..."

- Zayn, wstań. Trzeba się ogarnąć - szarpnęła go delikatnie za ramię, podpierając się na łokciu. Ten mruknął coś pod nosem i przygniótł dziewczynę ramieniem.
- Na łyżeczkę Zayn, na łyżeczkę. Wstajemy - jęknęła i po chwili zaśmiała się. Ten zawtórował jej i po chwili zwijania się ze śmiechu podniósł się na łokciach.
- No dalej brudasku, wstawaj - szturchnęła go nogą. Zlustrował ją wzrokiem i uśmiechając się pod nosem podniósł się do pozycji pionowej i ruszył w kierunku łazienki.
- Teraz czeka cię zimna kąpiel skarbie - wysłał jej buziaka w powietrzu i zatrzasnął drzwi tuż przed jej nosem. Waliła do drzwi pięścią, krzycząc, że nawet niech nie próbuje wylewać całej ciepłej wody, bo pozna jej gniew. Drzwi delikatnie uchyliły się i ujrzała szeroko uśmiechniętą twarz Mulata:
- To chodź ze mną. Przyjemne z pożytecznym połączymy - poruszał zabawnie brwiami. Popukała w czoło i szturchając go żartobliwie odeszła. Usłyszała jeszcze jego dumny śmiech dobiegający z łazienki i po chwili rozległ się szum wody i coraz to głośniejszy śpiew Zayn'a. Po kilkunastu minutach chłopak wyłonił się z łazienki z ręcznikiem przewiązanym w pasie. Uśmiechnął się jednoznacznie do Jade a ta zbyła go pokazaniem środkowego palca i po chwili zniknęła za drzwiami. Weszła pod prysznic i po chwili wrzasnęła:
- Zayn! Jesteś martwy! - tamten tylko się zaśmiał:
- Przecież ja cię mogę rozgrzać - wydusił. Wzięła trzy głębokie oddechy i kończąc zimny prysznic ubrała się i wyszła mierząc Zayn'a złowrogim spojrzeniem tego stopnia, że gdyby wzrok zabijał, on prawdopodobnie leżałby martwy.
- I do tego nawet nie zrobiłeś śniadania, co z ciebie za facet, co? Widzę, że ktoś tu wyznaje zasadę "umiesz liczyć, licz na siebie"? Hańba ci Zayn, ni krzty w tobie gentelmana a już tym bardziej nie wiem, gdzie twój rozumek. Już Kubuś Puchatek jest mądrzejszy, wstyd! - krzyknęła kierując się do kuchni i po chwili dobiegł go niej jego melodyjny śmiech. Po chwili rozległo się dość silne trzaśnięcie drzwiami i w kuchni stanął roześmiany Irlandczyk.
- Nialler, co ty tutaj robisz? - dziewczyna obróciła się gwałtownie na znajomy jej śmiech i uśmiechnęła się do chłopaka.
- Szedłem ulicą i usłyszałem, że ktoś zamierza robić śniadanie, więc pomyślałem, że może uda mi się załapać - parsknął i uśmiechnął się do niej szeroko co ona skwitowała chichotem.
- Jeśli tak bardzo chcesz, to łap nóż i pomóż mi ciołku - rzuciła i odwróciła się w stronę blatu powracając do krojenia pomidorów.Jednak blondyn jak widać wolał wyjadać to, co zdążyła pokroić czerwonowłosa. Zdenerwowana tą syzyfową pracą zmierzyła chłopca złowrogim spojrzeniem, na co on speszony przesunął się i zabrał się za smarowanie chleba, co sprawiło, że praca szła teraz szybciej. Właśnie kończyli zastawiać stół przysmakami, kiedy w kuchni pojawił się Zayn:
- Nie wiem, czy w tym momencie mam być zazdrosny, podejrzliwy, wkurzony czy wszystko na raz - zaczął spoglądając na Nialla z przymrużonymi oczami.
- Po prostu usiądź i jedz - zaśmiał się Irlandczyk i pchnął Mulata na krzesło. Ten otworzył usta, aby coś powiedzieć, ale blondyn był szybszy i wepchnął mu do ust łyżkę pomidorów w śmietanie, po czym zaśmiał się i usiadł naprzeciwko Jade.
- Na serio zaczynam być zazdrosny - rzucił Zayn, kiedy połknął to, co Niall wepchnął mu do ust. Dziewczyna zaśmiała się melodyjnie i spojrzała na niego rozbawiona:
- Jedyne, o co możesz być tutaj zazdrosny, to fakt, że większość przygotował Niall - uśmiechnęła się ciepło i zamoczyła wargi w gorącej herbacie.
- Inaczej nie chciała mi nic dać - powiedział smutno Irlandczyk i wgryzł się w przygotowaną wcześniej kanapkę. Mulat zdawał się nie rozumieć, o czym oni mówią, ale chyba też nie chciał tego rozumieć, bo po prostu uśmiechnął się i złapał jedną z wielu kanapek. W ten sposób śniadanie minęło im w dość miłej atmosferze, luźne rozmowy i kilka śmiesznych sytuacji.
- No Zayn, zmywasz - Niall klepnął go żartobliwie w tyłek, kiedy zobaczył, że Mulat wstał od stołu. Ten uniósł zabawnie brwi i spojrzał na niego zaskoczony:
- Tak kochasiu, ja nie będę za Ciebie wszystkiego robił - rzucił na ten gest blondyn, a w jego głosie słychać było udawane obnoszenie się dumą, jednak jego powaga nie trwała długo, bo parsknął niepohamowanym śmiechem, a Jade zawtórowała mu w tym. Zrezygnowany Malik zabrał się za sprzątanie naczyń ze stołu:
- Oh, pomogę Ci ! - krzyknęła litościwie czerwonowłosa i zebrała sztućce, podczas gdy Niall ulotnił się do salonu, tłumacząc, że właśnie zaczyna się jego ulubiony program, a już po chwili po całym domu rozniosły się słowa "a dziś, w perfekcyjnej pani domu...." na co Malik i Thirlwall* wybuchnęli nieposkromionym śmiechem, czego Irlandczyk zdawał się nie usłyszeć, lub po prostu to zignorował. 
- W ogóle skąd on się tu wziął?  - zapytał Zayn, kiedy oboje znaleźli się przy zlewie. Miał ściszony głos, ponieważ kuchnia była połączona z salonem, a nie chciał urazić chłopaka. Jade wzruszyła ramionami i nalała odrobinę płynu na gąbkę.Dość szybko uporali się z naczyniami i teraz cała trójka wylegiwała się na kanapie przed telewizorem. 
- Dziś jest festiwal przed galerią, pomyślałem, że może zechcielibyście ze mną pójść - powiedział, jak zawsze radosnym tonem, Niall. Jade zagryzła dolną wargę, jakby zastanawiała się nad tym. Właściwie dawno nie była na tego typu imprezie i chyba dobrze by jej to zrobiło.
- Właściwie czemu nie? - mruknęła i uśmiechnęła się w stronę Zayn'a, któremu najwyraźniej ten pomysł nie odpowiadał, co wywnioskowała z jego wyrazu twarzy.
- No nie wiem - zaczął Mulat, ale przerwała mu:
- Jasne, że pójdziemy. O której to? - tryskała entuzjazmem, co właściwie nie było dziwne. 
- O 15 się zaczyna, jest...14, o! - blondyn zaśmiał się melodyjnie i przeskoczył kilka kanałów. Właśnie nadawali koncert Ed'a Sheeran'a. Podgłosił, wiedział, że Zayn i Jade nie będą mieli nic przeciwko, ponieważ oni również za nim przepadali. Po chwili rozległ się komunikat "Ed Sheeran zagra dziś przed Kirkgate Centre otwierając tym samym coroczny festiwal...". Spojrzeli na siebie porozumiewawczo i zaczęli piszczeć jak zwariowani, a już po chwili śmiali się sami z siebie.

Ze względu na to, że postanowili iść pieszo wyszli trochę wcześniej, ponieważ do centrum był spory kawałek drogi. Kiedy doszli na miejsce oniemieli z wrażenia. Owszem, wiedzieli, że tej imprezie jak zawsze towarzyszy sporo straganików i tego typu ale w tym roku wszystko to przeszło ich najśmielsze oczekiwania. Wszędzie kolorowo, słychać śmiechy i zapach popcornu i waty cukrowej. Uśmiechnęli się na to i ruszyli pod scenę, gdzie już za chwilę wszystko miał otworzyć ich ulubiony wokalista. Ed jak zawsze pojawił się na scenie ze swoją ukochaną gitarą, z rozwianymi włosami, szerokim uśmiechem w jeansach i bluzie. Odśpiewał kilka piosenek, w tym "Drunk" które tłum odśpiewał razem z nim i zniknął. Puścili głośną muzykę i zaczęła się zabawa. Im robiło się później tym pojawiało się więcej dorosłych. Było koło północy a w trójkę siedzieli przy piwie i obserwowali pijany tłum bawiący się doskonale w rytmach piosenek.
- Ale serio! Gdybym tylko chciał zakradłbym się do niego, zaśpiewałbym mu, dotknął jego gitary i wtedy mógłbym umrzeć szczęśliwy ! - krzyknął ciągle podekscytowany spotkaniem idola Niall.
- O ile wcześniej byś nie zemdlał - zaśmiał się Zayn, na co blondyn szturchnął go żartobliwie w ramię:
- No tak, prędzej ty - żachnął się, ale już po chwili wybuchnął śmiechem. Właśnie taka to była natura tego Irlandczyka - nie potrafił długo być poważnym, we wszystkim widział optymizm i śmiał się jak nikt inny, zarażając przy tym wszystkich dookoła swoim radosnym podejściem do życia. Przy nim nie sposób było się smucić, głównie dlatego, że on sam na to nie pozwalał. Był rozrywkowym, kochanym chłopakiem - takim, którego nie chciałoby się wypuszczać na zewnątrz, zachować tylko dla siebie.
- Oh, obydwoje byście zemdleli! - krzyknęła Jade, kończąc tym samym temat.
- I nawet ty przeciw mnie? - Zayn udał oburzonego, na co dziewczyna zaśmiała się melodyjnie. Wstała i zamierzała zaprosić któregoś z nich na parkiet, ale została oblana sokiem.
- Przepraszam - usłyszała cieniutki, dziecięcy głos i już po chwili dobiegł do nich jakiś chłopak i wziął małą na ręce.
- Jezu, tak przepraszam za nią! - krzyknął widząc oblaną nogawkę Jade, na co ona zachichotała.
- Nic się nie stało, to przecież wyschnie. Jej się nic nie stało? - zapytała widząc minę dziewczynki. Wyglądała tak, jakby miała wybuchnąć płaczem. I już po chwili tak się stało.
- Wystraszyła się chyba, kurcze - Jade zrobiło się głupio więc nie zważając na nic wzięła blondyneczkę na ręce, co nie spotkało się ze sprzeciwem chłopaka i uśmiechnęła się do niej - ej, nie płacz, coś Ty, nic się nie stało. To wygląda zabawnie, jakbym wbiegła w kałuże, fajnie się skacze po kałużach nie? Widzisz, jest fajnie - zaczęła a dziewczynka słuchała jak zahipnotyzowana i gaworzyła coś błądząc małymi, tłustymi rączkami po twarzy Jade i ciągnąc ją za włosy.
- Masz ochotę na lizaczka? Chodź, kupię Ci, chcesz? - uśmiechała się przez cały czas, a trójka chłopaków patrzyła na nią zaskoczona tym, jak łatwo pocieszyła dziecko. - Mogę jej kupić coś słodkiego, nie?  - zwróciła się do chłopaka.
- Yy, jasne - powiedział zdezorientowany.
- Siadaj, teraz, kiedy dorwała małą, minie troche czasu zanim Ci ją odda - zaśmiał się Zayn i pociągnął chłopaka za rękaw.
- Okej, Liam jestem - uśmiechnął się. I całą trójką siedzieli w tym męskim gronie gadając o wszystkim co im się nasunęło, podczas gdy zachwycona dziewczynką Jade zajmowała się nią, aż ta w końcu nie zasnęła na jej ramionach. Jade siedziała z małą Lux obok Zayn'a i uśmiechała się szeroko.
- Jest taka kochana, to Twoja siostra? - zapytała. Liam uśmiechnął się i pokręcił przecząco głową:
- Nie, to córka mojej koleżanki. Dziś obchodzi ze swoim mężem rocznicę, więc zaoferowałem się, że zajmę się małą - wyjaśnił.
- To urocze - powiedziała melodyjnie i poczuła na sobie zazdrosne spojrzenie swojego chłopaka. Skarciła go wzrokiem.
- Wybaczcie, ale ja będę się zbierał, sami widzicie czemu - Liam wskazał na Lux i zaśmiał się - ale miło było was poznać. Co powiecie, żebyśmy jeszcze kiedyś się spotkali w tym gronie? - zaproponował.
- No raczej - zaśmiał się Niall i wymienił z chłopakiem numery. Pożegnali się i znów zostali we trzech. Jade cały czas była zafascynowała małą Lux, co podchwycił również Niall. Jedynie Zayn pozostał neutralny, może ze względu na to, że Jade przy okazji chwaliła Liama.
- Kochanie, może już pójdziemy? Jestem zmęczony - ziewnął od niechcenia.
- Ohm, okej. Niall, idziesz do Holl czy jak? - zapytała czerwonowłosa wstając.
- Nie, nocuję u babci, ale kawałek pójdę z wami - odparł i całą trójką ruszyli. Praktycznie podczas drogi dużo nie rozmawiali, może dlatego, że byli już zmęczeni. Stanęli przed domem babci Horan i Jade przytuliła Niall'a. Zayn przybił z nim piątkę:
- Powinieneś przestać być o wszystko zazdrosny - szepnął niezauważalnie blondyn w kierunku przyjaciela i machając zniknął za drzwiami. Czerwonowłosa złapała Mulata pod rękę i już niedługo znaleźli się w domu. Chłopak od razu skierował się do sypialni, wcześniej zahaczając jeszcze o łazienkę i zasnął momentalnie, podczas gdy Jade postanowiła jeszcze usiąść w salonie z książką, gdzie zasnęła. Zayn przebudził się w nocy i szczerze zdziwił się, że dziewczyna jeszcze nie przyszła się położyć. Zszedł do salonu i zrozumiał czemu u jego boku brakło czerwonowłosej. Zaśmiał się cicho i delikatnie wyciągając książkę z jej ręki odłożył ją na stolik i wziął dziewczynę na ręce. Po drodze do sypialni przebudziła się, jednak nie na długo, była kompletnie nieświadoma tego, co się dzieje, zapewne dlatego, że po prostu była zmęczona. Ułożył ją na połowie łóżka i przykrywając kołdrą wskoczył za nią. Zasnął w mgnieniu oka. Nad ranem obudził ich głośny trzask. Obydwoje poderwali się niemalże w równym czasie.
- Co to było? - mruknęła Jade podchodząc do okna. Wszystko jasne. Wypadek. Zauważyła dwa auta na ulicy, które zatorowały cały ruch. Pokręciła głową i zakładając bluzę wyszła przed dom, by zobaczyć co się stało. Z obydwóch pojazdów wyszli oszołomieni kolesie. Zaraz po tym pojawiła się policja. Przepytali Jade, czy nie wie, co tu się stało, ale wyjaśniła, że po prostu obudził ją trzask. Wróciła do domu, gdzie Zayn znów spał. Zachichotała i sama poszła w jego ślady, wciąż była zmęczona.

_________________________________________

Nie podoba mi się ten rozdział, nie wiem czemu, trudno.
Dawno nic nie dodawałam, wszystko wina szkoły - było dużo sprawdzianów i popraw.
Dziękuje za komentarze pod poprzednim rozdziałem, byłam zaskoczona kiedy pisaliście, że czekanie na następne, to strasznie miłe :)
No cóż, kolejny rozdział też już w trakcie tworzenia, także mam nadzieje, że tym razem nie bedziecie musieli czekać długo.
A dość ważne: zamierzam niedługo wprowadzić jakiś bromance, więc prosiłabym was w głosowaniu w ankiecie, ponieważ sama nie wiem który. Dzięki <3
jeśli chcesz być informowana/y o nowych rozdziałach dopisz swój nick z twittera w komentarzu :)